Archive for the ‘Cele i wartości’ Category

PostHeaderIcon Wasza Wysokość, Twoi poddani wrócili z Rozwójlandii.

Wyobraź sobie, że jesteś królem lub królową wielkiego, wspaniałego państwa. Twoi poddani żyją dość dostatnio – jest im na tyle dobrze, że w większości przyzwyczaili się do tego co mają i nie szukają niczego nowego. Niektórzy z nich w ogóle nie wiedzą, że coś lepszego, lepsze życie, może istnieć.

Zobacz, jak przechadzasz się między nimi. Słyszysz głosy uznania i szacunku – ludzie są Ci wdzięczni za to, że jest dobrze. A skoro jest dobrze, Ty także stajesz w miejscu – przechadzasz się dalej, bujasz się na hamaku… Przecież jest w porządku, prawda?

Państwo ościenne, Twój sąsiad - Rozwójlandia, działają jednak inaczej. Pomimo osiągnięcia podobnego poziomu, rozwijają się dalej. Wierzą, że są w stanie zbudować lepszy świat dla swoich dzieci, nie pozwalają zasnąć czy opaść swoim ambicjom. Cieszą się po każdym sukcesie i cały czas szukają czegoś nowego.

Po dziesięciu latach wysyłasz troje swoich poddanych w delegację. Przyjeżdżają po kilku tygodniach, ich relacje wyglądają następująco:

Relacja pierwsza:
„Panie, tamci ludzie mają o wiele więcej bogactw niż my! Na pewno okradli kogoś, bo nie można tyle zarobić zwyczajną pracą! Zresztą to jacyś maniacy, cały czas mówią o rozwoju i szukają czegoś nowego! My, Twoi poddani, zadowalamy się ziemniakami, a oni mają kilkadziesiąt rodzajów warzyw i owoców! Taka rozrzutność jest niedorzeczna!”

Relacja druga:
„Panie, w tamtym kraju jest o niebo lepiej niż u nas. Mają mnóstwo jedzenia, są o wiele bardziej zadowoleni niż my. Może kiedyś też powinniśmy pomyśleć o rozwoju? Chociaż… w sumie nie jest nam źle, jest wiele państw, których poddani mają gorzej niż my… Nie ma co się spieszyć, doceńmy to, co mamy. Może po prostu Bogowie wybrali Rozwójlandię, jako lepszy kraj?”

Relacja trzecia:
„Panie, Rozwójlandia może być dla nas wzorem. Zatrzymaliśmy się w rozwoju, a oni cały czas pracowali i zbudowali zaprawdę cudowne miejsce! Ludzie tam są szczęśliwsi, bardziej zadowoleni z życia, mają mnóstwo energii i uśmiechają się cały czas! Uczmy się od nich i jak oni zbudujmy kraj mlekiem i miodem płynący!

Którego doradcy byś posłuchał/a?

Królestwo o którym mowa, to Twoje życie. Jesteś jego władcą, liderem, cesarzem który wyznacza kierunek działania. Twoi poddani – czyli Twoje pragnienia, cele i marzenia - sami nie zrobią nic – zawsze poczekają na Twoją decyzję.

Ogromna większość ludzi pozwala swoim życiowym ambicjom zasnąć, przy pierwszych, drobnych niepowodzeniach lub w momencie, gdy w ich życiu nie jest już na tyle źle, by musieli coś zmienić. Przyzwyczajają się do tego co mają i przestają szukać. Czasem jednak trafiają na informacje lub innych ludzi, którzy pokazują, że można inaczej…

Poznałem na swojej ścieżce ludzi, którzy reagowali jak posłaniec w pierwszej relacji. Poznając mnie lub innych ludzi, traktujących rozwój jako podstawę do swojego życia, mówili: „Bogaty to złodziej!”, „Nie można legalnie zarabiać 10 tysięcy złotych”, „To nie dla mnie, ja wolę stabilną, bezpieczną pracę”. Ludzie Ci bardzo często byli tak naprawdę sfrustrowani swoimi niepowodzeniami i zazdrościli innym sukcesu. Jednak zamiast sami się rozwijać, woleli oczernić tych, którzy osiągnęli więcej niż oni. Cóż, tak jest po prostu najłatwiej.

Druga grupa ludzi, to osoby, które widzą u siebie potrzebę zmiany i osiągnięcia czegoś nowego w życiu, jednak nie robią nic z powodu lenistwa i nawykowego odkładania na później. W końcu, gdy odkrywają, że nie sięgną po lepsze życie, bo zwyczajnie się im nie chce, zaczynają porównywać się do ludzi biedniejszych, czy w jakiś sposób „pokrzywdzonych”. Cóż, w tym układzie odniesienia czują się przez chwilę lepiej (bo przecież inni mają gorzej…). Jednak nie prowadzi to do żadnej zmiany. Rozwój pozostaje u nich w sferze: „Zrobię to, jak mi się zachce”.

Trzecia grupa, niestety najmniej liczna, to ludzie którzy mają odwagę uczyć się od innych, zamiast z zazdrości mieszać ich z błotem. To ludzie świadomi swojego potencjału, którzy cieszą się z tego, co mają, ale zwyczajnie chcą i wierzą, że zasługują na więcej. Każdy człowiek na świecie może osiągnąć i zasługuje na więcej, niż ma. Nie każdy jednak ma odwagę, by po to sięgnąć, przecież łatwiej jest włączyć telewizor, albo wypić kilka piw, żeby znieczulić swój żal, z powodu niezrealizowanych marzeń…

Wiedząc już co znaczyła metafora, jaka jest Twoja odpowiedź w tym momencie? Skrytykujesz to, czego się dowiedziałeś/aś, odłożysz zmiany na później, czy zaczniesz w końcu działać, szukając rozwoju i inwestując w siebie – swoje marzenia, emocje i wartości, a w efekcie w dobrobyt swoich najbliższych, którzy uczą się od Ciebie?

Jeśli skrytykujesz – poczujesz się przez chwilę lepiej po to, by za chwilę znów pogrążyć się w żalu i złości.

Jeśli odłożysz na później – na chwilę przesuniesz negatywne emocje, które i tak wrócą.

Jeśli podejmiesz decyzję i zaczniesz działać teraz – witaj w „Rozwójlandii”, na ścieżce ambicji i spełnionych marzeń. Wymaga ona wiele wysiłku, ale jak żadna inna prowadzi do szczęścia, harmonii i spełnienia.

Pisząc niniejszy artykuł chcę się z Tobą podzielić wiedzą, metodami i doświadczeniem, które sam zdobyłem na swojej drodze. Są to strategie budowania życiowego sukcesu sprawdzone przez ludzi, których życie to czysta pasja i samorealizacja. Zaczynają się od najważniejszego – Twoich emocji i tego, byś w końcu zrozumiał/a, że jesteś Królem (Królową) swojego życia.

Zapraszam serdecznie:
Integral Life System

Michał Jankowiak

PostHeaderIcon Wybaczanie, czyli jak odzyskać utracony spokój?

Gdy pierwszy raz, kilka lat temu, jechałem na odosobnienie z praktyką buddyjską, nie spodziewałem się, że tyle się nauczę i dokonam w sobie takich zmian. Zawsze myślałem, że to po prostu siedzenie i powtarzanie mantr, proste ćwicenia wizualizacyjne.

Któregoś z kolei dnia, po kilku godzinach wstępnych medytacji Tenzin Wangyal Rinpocze (mistrz Bonu – rdzennej tradycji duchowej Tybetu) zadał nam pytanie –Czy ktoś z was czuje nienawiść do jakiegoś człowieka? Na Sali było blisko 200 osób, a jednak chyba tylko ja podniosłem rękę. Czułem wtedy już od jakichś 2 lat nienawiść do pewnego człowieka… Człowiek ten obdarł mnie dosłownie z marzeń, kolokwialnie mówiąc wyssał i wypluł. Mój gniew podsycało to, że po mnie robił to dalej innym – wykorzystywał szczególnie młodych ludzi, szukających autorytetu, mentora w rozwoju osobistym. Byłem pewien, że to przecież normalne, że go nienawidzę…

Rinpocze poprosił, abym opisał emocję, którą żywię do tego człowieka. Gdy o nim myślałem zaciskały mi się zęby… Z jednej strony czułem niesamowity żal – że tacy ludzie istnieją, że potrafią kopać leżącego i doskonale się przy tym bawić. Z drugiej czułem złość i chęć odwetu, czy raczej zrobienia czegoś, by ta osoba nie mogła już nikogo skrzywdzić…

Na twarzach innych praktykujących zobaczyłem zrozumienie – kiwali głowami, ich oczy podążały prawdopodobnie za obrazami własnych podobnych doświadczeń. Ale w oczach większości z nich nie widziałem złości… raczej zadumę, zrozumienie, a nawet współczucie

Rinpocze zadał kolejne pytanie: -Jaka relacja z tą osobą jest według ciebie idealna? Na co chcesz zamienić nienawiść i poczucie krzywdy? Odpowiedziałem, że chcę nabrać dystansu, przestać o nim myśleć i nie czuć absolutnie nic na myśl o nim. Najpierw Rinpocze, potem cała sala roześmiała się, a ja nie rozumiałem o co chodzi. Przeciwieństwem nienawiści był dla mnie wtedy dystans i brak emocji.

Dostałem polecenie, by do końca dnia medytować z myślą właśnie o tej osobie. By przygotować się na oczyszczenie tej relacji. Następnego dnia, znów po wstępnej praktyce, Rinpocze zwrócił się do mnie i poprosił, żebym wykonał kolejne ćwiczenie. Polegało na oddechach oczyszczających i silnym wyobrażeniu sobie rozpuszczania się swojego ciała i umysłu w przestrzeni. Wykonując je poczułem absolutny i totalny spokój. Tak, jakbym był i nie był jednocześnie. Jakby wszystkie moje myśli, przekonania, wszelkie oceny i interpretacje po prostu zniknęły, a zostałem tylko ja. Czysty, spokojny, bez żadnych napięć, czy dialogów wewnętrznych.

Wtedy Rinpocze poprosił, abym pomyślał o osobie, której nienawidziłem i powiedział, co teraz o niej myślę. Byłem dosłownie w ciężkim szoku… Nie rozumiałem zupełnie co się ze mną dzieje…

Gdy, w tym stanie, pomyślałem o tym człowieku, zacząłem płakać. Ze szczęścia, miłości, współczucia… Pojawiły się we mnie emocje, których nie znałem i nie rozumiałem. Dosłownie świeciłem miłością do tej osoby. Jeszcze przed chwilą jej nienawidziłem… a teraz na samą myśl o niej leciały mi łzy szczęścia, bliskości, szacunku…

Nie mogąc normalnie mówić, wybełkotałem niezgrabnie co czułem. Ludzie na Sali zaczęli się niesamowicie ciepło uśmiechać, ale nie wiem, czy rozumieli co przeżywałem i jak wielka była to dla mnie zmiana. Rinpocze również gorąco się uśmiechnął i powiedział, że dystans wcale nie jest ideałem. Jest nim wybaczenie, miłość i współczucie.

To niesamowite, że nawet pisząc teraz te słowa czuję się trochę nieswojo. W naszej kulturze przecież „Faceci nie płaczą”, a emocje typu miłość, radość i szczęście stały się niemal tematem tabu. Ale sam wiem przez ile czasu pozwalałem sobie nienawidzić i ile sam przez to cierpiałem.

Od tamtej pory pracowałem z wieloma ludźmi z podobnym problemem. Pierwszą rzeczą, jaką im uświadamiałem to to, że nienawidząc kogoś, uznają go za godnego swoich negatywnych emocji, stresu, zniszczonego układu nerwowego, a w efekcie nawet chorób psychosomatycznych.

Pomyśl o tym – nienawidząc kogokolwiek, szkodzisz najbardziej sobie. Czując się źle, dając się prowadzić natrętnym myślom. Stres ma to do siebie, że nie zostaje w naszym umyśle, ale przedostaje się do ciała. Napinają się nam mięśnie karku i kręgosłupa, niektórzy ludzie są nawet przez to po latach garbaci!

Wiele osób, z którymi pracowałem mówiło, tak jak ja kiedyś: „Ale ta osoba jest przecież niegodziwa! Nie mogę jej kochać!”. Tylko, że tu nie chodzi o kochanie na siłę. Zasada jest inna – wybacz takiej osobie w pełni, pozbądź się nienawiści, poczucia krzywdy, myśli, że to ktoś musi się zmienić a nie Ty. Jeśli to zrobisz dobrze, miłość, współczucie i spokój same Cię wypełnią. Uczucia te są naszą naturą i podstawą. Zbyt często jednak pozwalamy, by stres, niechęć i złość przykryły je, zakrywając jednocześnie to kim i jacy tak naprawdę jesteśmy.

Jeśli widzisz, słyszysz lub czujesz w tym sens, zapraszam Cię do następującego ćwiczenia:

Usiądź wygodnie, rozluźnij się i koncentruj się przez chwilę na swoim oddechu. Poczuj się błogo, spokojnie i przyjemnie. Następnie wyobraź sobie, że podnosisz rękę wysoko do góry. Po chwili, zaczynając od koniuszków palców, zaczyna się ona rozpuszczać w powietrzu. Zaczyna przenikać przestrzeń. Rozpuść w ten sposób całe swoje ciało, po czym wyobraź sobie, że razem z nim rozpuszczają się i znikają Twoje myśli, emocje, przekonania i wszelkie doświadczenia. Gdy dojdziesz do stanu, który można określić słowami takimi jak wolność, spokój, przejrzystość, cisza (albo i dalej – do stanu, którego słowami nie da się opisać), pomyśl o osobach, które zrobiły Ci kiedykolwiek jakąkolwiek krzywdę. O ludziach, od których potrzebowałeś/aś miłości, której nie dostałeś/aś. O przyjaciołach, rodzinie, znajomych, politykach, sprzedawcach… dosłownie o wszystkich, do których pozostał w Tobie żal, niechęć czy złość.

Jeśli odczujesz jakąkolwiek negatywną emocję – wróć do stanu przejrzystości i rozpuść ją. Gdy dojdziesz do pełnej akceptacji i dobrego samopoczucia na myśl o tej osobie, podziękuj sobie za wspaniałą pracę.

Co może dać Ci to ćwiczenie? Przede wszystkim spokój. Pełen wewnętrzny spokój niezaburzony przez żaden stres i natrętne myśli. Praktyka ta pomoże Ci także rozluźnić napięcia w ciele, dzięki czemu będziesz zdrowszy lub zdrowsza. Wpłynie także na Twoje codzienne samopoczucie, pozwalając Ci więcej się uśmiechać, mieć więcej energii i pasji do działania i samorozwoju.

Nienawiść, zazdrość czy żal, to blokady na drodze rozwoju osobistego. I wiesz co? Żadna osoba na świecie nie jest godna Twojego złego samopoczucia, złości czy poczucia krzywdy. Absolutnie żadna – nawet, jeśli w jakikolwiek sposób Cię skrzywdziła. Z resztą, jeśli ktoś nas skrzywdził, po co na dokładkę krzywdzić się samemu negatywnymi emocjami?

Rozpuść je i bądź Sobą. Czystym i naturalnym. Taką, jaką jesteś naprawdę. Pozwól napięciom odpłynąć z Twojego ciała. A magia zacznie dziać się i zaskakiwać Cię w całym Twoim życiu.

Postanowiłem podzielić się tym z Tobą, ponieważ wiem, że każdy człowiek zasługuje na tą wiedzę i umiejętność.

Jeśli zainteresowało Cię to, zapraszam serdecznie na najbliższe szkolenia z serii Integral Life System, na których podzielę się z Tobą wieloma innymi sposobami na lepsze życie:
Integral Life System I - Wewnętrzna Integracja
Integral Life System - Misja, Strategia, Motywacja!

Zapraszam także do dyskusji i dzielenia się doświadczeniami w niniejszym wątku (komentarze) – porozmawiajmy o emocjach, zamiast je dusić w sobie. :)

Owocnego i szczęśliwego życia,
Michał Jankowiak

PostHeaderIcon Cele – czyli jak spełniać się w życiu? Życie to gra.

Ludzie często zbyt poważnie traktują życie. Tworzą wyimaginowane problemy, męczą się z tym, co uważają, że muszą robić. W buddyzmie niesamowicie podoba mi się pogląd mówiący, iż nic na świecie nie jest stałe. Ani nasze myśli czy emocje, ani rzeczywistość, którą obserwujemy dookoła. Potwierdza to współczesna nauka - wiemy już, że nic we wszechświecie nie stoi w miejscu. Atomy i elektrony są w ciągłym ruchu (nie da się zaobserwować ich występowania w danym miejscu w jednostce czasowej), rusza się także plazma i fotony, czyli światło. Wszelki bezruch jest więc tylko naszą halucynacją, wynikającą z naszych ograniczonych zmysłów.

Wielokrotnie słyszałem od ludzi, których coachowałem, że ich życie stanęło w miejscu lub, że nie są w stanie się zmienić. Zawsze mnie to ciekawiło. Pytałem -Jak to, jesteś w stanie zatrzymać swoje krążenie, pracę miliardów komórek Twojego ciała, metabolizm? I dopiero wtedy załapywali - że nie są w stanie się nie zmieniać i chodzi im o powtarzalność jakiegoś nawyku czy sposobu działania.

Gdy pytałem się co sprawia, że nie mogą się zmienić, odpowiadali, że nie potrafią, nie mogą i, że jest im ciężko. Nigdy mnie to nie dziwiło. Zmiana siebie wymaga porzucenia jednej części siebie (nawyku, stylu myślenia itp.) i zastąpienia jej nową. Jeśli ktoś taką zmianę traktuje poważnie (słowo powaga wzięło się od wagi, czyli ciężaru - jak więc w tym momencie może nie być ciężko?), może mieć z nią problem.

Pamiętam, jak pierwszy raz pomyślałem o tym, żeby potraktować życie jako grę. Lubię grać. Zarówno w gry sportowe, czasem na nerwach, a czasem na komputerze. Gra jest zabawą - nie łączy się z żadnym stresem, raczej z wyzwaniem i przyjemnością. Pomyśl - czy nie ciekawie byłoby za podstawę życia wziąć właśnie zabawę, wyzwanie i przyjemność?

Jeśli chcesz, wykonaj następujące ćwiczenie:

1. Przygotuj sobie kartkę i długopis. Usiądź wygodnie i rozluźnij się. To ćwiczenie to także czysta zabawa i, broń Bogini, nie traktuj go poważnie. :)

2. Wypisz na kartce wszystkie gry, które kiedykolwiek sprawiały lub nadal sprawiają Ci przyjemność. Mogą to być np.: piłka nożna, siatkówka, skakanka, guma, klasy, Warcraft, Diablo, policjanci i złodzieje itp. Im więcej wypiszesz tym lepiej.

3. Obok każdej z gier zapisz co podoba/ło Ci się w niej najbardziej, np. kontakt z przyjaciółmi, ruch fizyczny, wyzwanie, możliwość rozpracowania strategii, nauka…

4. Skoncentruj się następnie na pierwszej grze. Powiedz do siebie w myślach: “Moje życie jest jak -wypowiedz-nazwę-tej-gry-, bo:” i wymień jak najwięcej podobieństw. Może to wyglądać następująco:

Moje życie jest jak zabawa “w gumę” - czasem muszę gdzieś “skoczyć”, pilnuję, by zachować równowagę, często pomagają mi inni i im dłużej żyję, tym wyżej muszę skakać, by pokonać kolejne wyzwania.

Moje życie jest jak Diablo, bo również w życiu rozwijam się, osiągam nowe poziomy, zbieram ciekawe przedmioty, stawiam czoła nowym wyzwaniom i poznaję świat coraz głębiej. :)

Moje życie jest jak piłka nożna, bo jest w nim dużo pośpiechu, lubię grać drużynowo, mam określony czas na pracę i robię sobie w niej przerwy, a po wygranym meczu czuję się jak zwycięzca i dostaję nagrodę!

5. Popatrz w przyszłość i zastanów się, jak może zmienić się Twoje życie, gdy podejdziesz do niego luźniej? Co się stanie, gdy włączysz do niego proaktywne myślenie z gier strategicznych, witalność i entuzjazm z gier sportowych, zdrową rywalizację i współpracę z gier drużynowych, doskonałą zabawę i genialny, radosny uśmiech?

Przywołaj wszystkie pozytywne wspomnienia związane z grami i napełnij nimi wizję swojego życia. Polecam wykonanie tego ćwiczenia wielokrotnie - za każdym razem przyniesie Ci nowe efekty i sam/a zaskoczysz się tym, jak kreatywny jest Twój umysł.

Powaga to choroba, ale spokojnie - jest uleczalna. Lekarstwem na nią jest zabawa, luz i radość istnienia. A te emocje nieodłącznie towarzyszą grom i zabawom - skorzystaj z tego. Dzięki temu zarówno nauka, jak i praca, czy zmiana osobista stają się hobby, pasją, a nie poważnym ciężarem, który zagradza drogę do lepszego życia.

Twoje życie jest grą. Jak w nią zagrasz? Z entuzjazmem i pasją, czy ze znudzeniem, zniechęceniem i frustracją?

To Twój wybór - nikt nie poczuje szczęścia za Ciebie. Nikt się za Ciebie nie zrealizuje ani nie spełni.

Wygrać swoje życie możesz tylko i aż Ty.

Do dzieła… gra się właśnie rozpoczęła. :)

Powodzenia i baw się doskonale!
Michał Jankowiak

Search
Archives

You are currently browsing the archives for the Cele i wartości category.

Links:
  • Master Mind Club
  • Master Mind System
  • Master Mind Training
  • Projekt: Geniusz