Archive for the ‘Rozwój’ Category
Wywiad z Michałem Sobczykiem
Witaj.
Dzisiaj mam coś, co może Cię zainteresować. Wywiad z zeszłego roku:
Wywiad - Mindset Sukcesu z Michałem Sobczykiem - 2009
Poszukiwanie złota…
“Jest pewna stara historia z czasów Buddy, o dwóch przyjaciołach którzy wybrali się na poszukiwanie złota do opuszczonego miasta. (DN 23.29) Na początku znaleźli trochę konopi i zdecydowali się je związać i uczynić dwie wiązki. Po powrocie do domu mogliby je wówczas sprzedać. Po tym jak zrobili dwie duże wiązki konopi, natknęli się na wykonane z konopi płótno. Jeden z nich wówczas rzekł: „Po co mi konopie? Płótno jest lepsze”. Drugi odpowiedział: „To nie dla mnie, wiązki zostały starannie zrobione, poza tym, niosę je już tak długo, dlatego pozostanę przy swoim ładunku konopi”. Po pewnym czasie natknęli się na len, następnie na trochę płótna lnianego, trochę wełny, trochę płótna wełnianego. Ten z przyjaciół, który zdecydował, że konopie mu wystarczają, nie rezygnował z nich, podczas gdy jego kolega wymieniał ładunek na cenniejszy. Po pewnym czasie znaleźli trochę srebra, a następnie trochę złota. Za każdym razem jeden z nich wymieniał towar na kolejny lepszy, a drugi uparcie pozostawał przy swojej wiązce konopi. Kiedy dotarli do domu, ten z nich co trzymał złoto stał się bardzo poważany w swojej rodzinie. Drugi, który niósł konopie, wrócił do niepocieszonej owym faktem rodziny. “*1
Czytając tą przypowieść myślałem sobie: “Temu, co wyrzuca stare, a bierze nowe na pewno się coś stanie. Morał będzie taki, że lepiej mieć mało, ale pewnie”. Doczytałem do końca i zbaraniałem…
Jak wiele polskich “mądrości” ludowych - “prawd”, które przekazują nam rodzice, bliscy i znajomi, ma właśnie taki scenariusz? Lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu…
Jak możesz to wykorzystać?
*1Cały artykuł: http://www.e-budda.pl/teksty/source/theravada/buddyzm-a-nauka/ - polecam.
P.S. Niniejszym postem wracam do regularnego prowadzenia tegoż bloga.
Wasza Wysokość, Twoi poddani wrócili z Rozwójlandii.
Wyobraź sobie, że jesteś królem lub królową wielkiego, wspaniałego państwa. Twoi poddani żyją dość dostatnio – jest im na tyle dobrze, że w większości przyzwyczaili się do tego co mają i nie szukają niczego nowego. Niektórzy z nich w ogóle nie wiedzą, że coś lepszego, lepsze życie, może istnieć.
Zobacz, jak przechadzasz się między nimi. Słyszysz głosy uznania i szacunku – ludzie są Ci wdzięczni za to, że jest dobrze. A skoro jest dobrze, Ty także stajesz w miejscu – przechadzasz się dalej, bujasz się na hamaku… Przecież jest w porządku, prawda?
Państwo ościenne, Twój sąsiad - Rozwójlandia, działają jednak inaczej. Pomimo osiągnięcia podobnego poziomu, rozwijają się dalej. Wierzą, że są w stanie zbudować lepszy świat dla swoich dzieci, nie pozwalają zasnąć czy opaść swoim ambicjom. Cieszą się po każdym sukcesie i cały czas szukają czegoś nowego.
Po dziesięciu latach wysyłasz troje swoich poddanych w delegację. Przyjeżdżają po kilku tygodniach, ich relacje wyglądają następująco:
Relacja pierwsza:
„Panie, tamci ludzie mają o wiele więcej bogactw niż my! Na pewno okradli kogoś, bo nie można tyle zarobić zwyczajną pracą! Zresztą to jacyś maniacy, cały czas mówią o rozwoju i szukają czegoś nowego! My, Twoi poddani, zadowalamy się ziemniakami, a oni mają kilkadziesiąt rodzajów warzyw i owoców! Taka rozrzutność jest niedorzeczna!”
Relacja druga:
„Panie, w tamtym kraju jest o niebo lepiej niż u nas. Mają mnóstwo jedzenia, są o wiele bardziej zadowoleni niż my. Może kiedyś też powinniśmy pomyśleć o rozwoju? Chociaż… w sumie nie jest nam źle, jest wiele państw, których poddani mają gorzej niż my… Nie ma co się spieszyć, doceńmy to, co mamy. Może po prostu Bogowie wybrali Rozwójlandię, jako lepszy kraj?”
Relacja trzecia:
„Panie, Rozwójlandia może być dla nas wzorem. Zatrzymaliśmy się w rozwoju, a oni cały czas pracowali i zbudowali zaprawdę cudowne miejsce! Ludzie tam są szczęśliwsi, bardziej zadowoleni z życia, mają mnóstwo energii i uśmiechają się cały czas! Uczmy się od nich i jak oni zbudujmy kraj mlekiem i miodem płynący!
Którego doradcy byś posłuchał/a?
Królestwo o którym mowa, to Twoje życie. Jesteś jego władcą, liderem, cesarzem który wyznacza kierunek działania. Twoi poddani – czyli Twoje pragnienia, cele i marzenia - sami nie zrobią nic – zawsze poczekają na Twoją decyzję.
Ogromna większość ludzi pozwala swoim życiowym ambicjom zasnąć, przy pierwszych, drobnych niepowodzeniach lub w momencie, gdy w ich życiu nie jest już na tyle źle, by musieli coś zmienić. Przyzwyczajają się do tego co mają i przestają szukać. Czasem jednak trafiają na informacje lub innych ludzi, którzy pokazują, że można inaczej…
Poznałem na swojej ścieżce ludzi, którzy reagowali jak posłaniec w pierwszej relacji. Poznając mnie lub innych ludzi, traktujących rozwój jako podstawę do swojego życia, mówili: „Bogaty to złodziej!”, „Nie można legalnie zarabiać 10 tysięcy złotych”, „To nie dla mnie, ja wolę stabilną, bezpieczną pracę”. Ludzie Ci bardzo często byli tak naprawdę sfrustrowani swoimi niepowodzeniami i zazdrościli innym sukcesu. Jednak zamiast sami się rozwijać, woleli oczernić tych, którzy osiągnęli więcej niż oni. Cóż, tak jest po prostu najłatwiej.
Druga grupa ludzi, to osoby, które widzą u siebie potrzebę zmiany i osiągnięcia czegoś nowego w życiu, jednak nie robią nic z powodu lenistwa i nawykowego odkładania na później. W końcu, gdy odkrywają, że nie sięgną po lepsze życie, bo zwyczajnie się im nie chce, zaczynają porównywać się do ludzi biedniejszych, czy w jakiś sposób „pokrzywdzonych”. Cóż, w tym układzie odniesienia czują się przez chwilę lepiej (bo przecież inni mają gorzej…). Jednak nie prowadzi to do żadnej zmiany. Rozwój pozostaje u nich w sferze: „Zrobię to, jak mi się zachce”.
Trzecia grupa, niestety najmniej liczna, to ludzie którzy mają odwagę uczyć się od innych, zamiast z zazdrości mieszać ich z błotem. To ludzie świadomi swojego potencjału, którzy cieszą się z tego, co mają, ale zwyczajnie chcą i wierzą, że zasługują na więcej. Każdy człowiek na świecie może osiągnąć i zasługuje na więcej, niż ma. Nie każdy jednak ma odwagę, by po to sięgnąć, przecież łatwiej jest włączyć telewizor, albo wypić kilka piw, żeby znieczulić swój żal, z powodu niezrealizowanych marzeń…
Wiedząc już co znaczyła metafora, jaka jest Twoja odpowiedź w tym momencie? Skrytykujesz to, czego się dowiedziałeś/aś, odłożysz zmiany na później, czy zaczniesz w końcu działać, szukając rozwoju i inwestując w siebie – swoje marzenia, emocje i wartości, a w efekcie w dobrobyt swoich najbliższych, którzy uczą się od Ciebie?
Jeśli skrytykujesz – poczujesz się przez chwilę lepiej po to, by za chwilę znów pogrążyć się w żalu i złości.
Jeśli odłożysz na później – na chwilę przesuniesz negatywne emocje, które i tak wrócą.
Jeśli podejmiesz decyzję i zaczniesz działać teraz – witaj w „Rozwójlandii”, na ścieżce ambicji i spełnionych marzeń. Wymaga ona wiele wysiłku, ale jak żadna inna prowadzi do szczęścia, harmonii i spełnienia.
Pisząc niniejszy artykuł chcę się z Tobą podzielić wiedzą, metodami i doświadczeniem, które sam zdobyłem na swojej drodze. Są to strategie budowania życiowego sukcesu sprawdzone przez ludzi, których życie to czysta pasja i samorealizacja. Zaczynają się od najważniejszego – Twoich emocji i tego, byś w końcu zrozumiał/a, że jesteś Królem (Królową) swojego życia.
Zapraszam serdecznie:
Integral Life System
Michał Jankowiak
Wybaczanie, czyli jak odzyskać utracony spokój?
Gdy pierwszy raz, kilka lat temu, jechałem na odosobnienie z praktyką buddyjską, nie spodziewałem się, że tyle się nauczę i dokonam w sobie takich zmian. Zawsze myślałem, że to po prostu siedzenie i powtarzanie mantr, proste ćwicenia wizualizacyjne.
Któregoś z kolei dnia, po kilku godzinach wstępnych medytacji Tenzin Wangyal Rinpocze (mistrz Bonu – rdzennej tradycji duchowej Tybetu) zadał nam pytanie –Czy ktoś z was czuje nienawiść do jakiegoś człowieka? Na Sali było blisko 200 osób, a jednak chyba tylko ja podniosłem rękę. Czułem wtedy już od jakichś 2 lat nienawiść do pewnego człowieka… Człowiek ten obdarł mnie dosłownie z marzeń, kolokwialnie mówiąc wyssał i wypluł. Mój gniew podsycało to, że po mnie robił to dalej innym – wykorzystywał szczególnie młodych ludzi, szukających autorytetu, mentora w rozwoju osobistym. Byłem pewien, że to przecież normalne, że go nienawidzę…
Rinpocze poprosił, abym opisał emocję, którą żywię do tego człowieka. Gdy o nim myślałem zaciskały mi się zęby… Z jednej strony czułem niesamowity żal – że tacy ludzie istnieją, że potrafią kopać leżącego i doskonale się przy tym bawić. Z drugiej czułem złość i chęć odwetu, czy raczej zrobienia czegoś, by ta osoba nie mogła już nikogo skrzywdzić…
Na twarzach innych praktykujących zobaczyłem zrozumienie – kiwali głowami, ich oczy podążały prawdopodobnie za obrazami własnych podobnych doświadczeń. Ale w oczach większości z nich nie widziałem złości… raczej zadumę, zrozumienie, a nawet współczucie…
Rinpocze zadał kolejne pytanie: -Jaka relacja z tą osobą jest według ciebie idealna? Na co chcesz zamienić nienawiść i poczucie krzywdy? Odpowiedziałem, że chcę nabrać dystansu, przestać o nim myśleć i nie czuć absolutnie nic na myśl o nim. Najpierw Rinpocze, potem cała sala roześmiała się, a ja nie rozumiałem o co chodzi. Przeciwieństwem nienawiści był dla mnie wtedy dystans i brak emocji.
Dostałem polecenie, by do końca dnia medytować z myślą właśnie o tej osobie. By przygotować się na oczyszczenie tej relacji. Następnego dnia, znów po wstępnej praktyce, Rinpocze zwrócił się do mnie i poprosił, żebym wykonał kolejne ćwiczenie. Polegało na oddechach oczyszczających i silnym wyobrażeniu sobie rozpuszczania się swojego ciała i umysłu w przestrzeni. Wykonując je poczułem absolutny i totalny spokój. Tak, jakbym był i nie był jednocześnie. Jakby wszystkie moje myśli, przekonania, wszelkie oceny i interpretacje po prostu zniknęły, a zostałem tylko ja. Czysty, spokojny, bez żadnych napięć, czy dialogów wewnętrznych.
Wtedy Rinpocze poprosił, abym pomyślał o osobie, której nienawidziłem i powiedział, co teraz o niej myślę. Byłem dosłownie w ciężkim szoku… Nie rozumiałem zupełnie co się ze mną dzieje…
Gdy, w tym stanie, pomyślałem o tym człowieku, zacząłem płakać. Ze szczęścia, miłości, współczucia… Pojawiły się we mnie emocje, których nie znałem i nie rozumiałem. Dosłownie świeciłem miłością do tej osoby. Jeszcze przed chwilą jej nienawidziłem… a teraz na samą myśl o niej leciały mi łzy szczęścia, bliskości, szacunku…
Nie mogąc normalnie mówić, wybełkotałem niezgrabnie co czułem. Ludzie na Sali zaczęli się niesamowicie ciepło uśmiechać, ale nie wiem, czy rozumieli co przeżywałem i jak wielka była to dla mnie zmiana. Rinpocze również gorąco się uśmiechnął i powiedział, że dystans wcale nie jest ideałem. Jest nim wybaczenie, miłość i współczucie.
To niesamowite, że nawet pisząc teraz te słowa czuję się trochę nieswojo. W naszej kulturze przecież „Faceci nie płaczą”, a emocje typu miłość, radość i szczęście stały się niemal tematem tabu. Ale sam wiem przez ile czasu pozwalałem sobie nienawidzić i ile sam przez to cierpiałem.
Od tamtej pory pracowałem z wieloma ludźmi z podobnym problemem. Pierwszą rzeczą, jaką im uświadamiałem to to, że nienawidząc kogoś, uznają go za godnego swoich negatywnych emocji, stresu, zniszczonego układu nerwowego, a w efekcie nawet chorób psychosomatycznych.
Pomyśl o tym – nienawidząc kogokolwiek, szkodzisz najbardziej sobie. Czując się źle, dając się prowadzić natrętnym myślom. Stres ma to do siebie, że nie zostaje w naszym umyśle, ale przedostaje się do ciała. Napinają się nam mięśnie karku i kręgosłupa, niektórzy ludzie są nawet przez to po latach garbaci!
Wiele osób, z którymi pracowałem mówiło, tak jak ja kiedyś: „Ale ta osoba jest przecież niegodziwa! Nie mogę jej kochać!”. Tylko, że tu nie chodzi o kochanie na siłę. Zasada jest inna – wybacz takiej osobie w pełni, pozbądź się nienawiści, poczucia krzywdy, myśli, że to ktoś musi się zmienić a nie Ty. Jeśli to zrobisz dobrze, miłość, współczucie i spokój same Cię wypełnią. Uczucia te są naszą naturą i podstawą. Zbyt często jednak pozwalamy, by stres, niechęć i złość przykryły je, zakrywając jednocześnie to kim i jacy tak naprawdę jesteśmy.
Jeśli widzisz, słyszysz lub czujesz w tym sens, zapraszam Cię do następującego ćwiczenia:
Usiądź wygodnie, rozluźnij się i koncentruj się przez chwilę na swoim oddechu. Poczuj się błogo, spokojnie i przyjemnie. Następnie wyobraź sobie, że podnosisz rękę wysoko do góry. Po chwili, zaczynając od koniuszków palców, zaczyna się ona rozpuszczać w powietrzu. Zaczyna przenikać przestrzeń. Rozpuść w ten sposób całe swoje ciało, po czym wyobraź sobie, że razem z nim rozpuszczają się i znikają Twoje myśli, emocje, przekonania i wszelkie doświadczenia. Gdy dojdziesz do stanu, który można określić słowami takimi jak wolność, spokój, przejrzystość, cisza (albo i dalej – do stanu, którego słowami nie da się opisać), pomyśl o osobach, które zrobiły Ci kiedykolwiek jakąkolwiek krzywdę. O ludziach, od których potrzebowałeś/aś miłości, której nie dostałeś/aś. O przyjaciołach, rodzinie, znajomych, politykach, sprzedawcach… dosłownie o wszystkich, do których pozostał w Tobie żal, niechęć czy złość.
Jeśli odczujesz jakąkolwiek negatywną emocję – wróć do stanu przejrzystości i rozpuść ją. Gdy dojdziesz do pełnej akceptacji i dobrego samopoczucia na myśl o tej osobie, podziękuj sobie za wspaniałą pracę.
Co może dać Ci to ćwiczenie? Przede wszystkim spokój. Pełen wewnętrzny spokój niezaburzony przez żaden stres i natrętne myśli. Praktyka ta pomoże Ci także rozluźnić napięcia w ciele, dzięki czemu będziesz zdrowszy lub zdrowsza. Wpłynie także na Twoje codzienne samopoczucie, pozwalając Ci więcej się uśmiechać, mieć więcej energii i pasji do działania i samorozwoju.
Nienawiść, zazdrość czy żal, to blokady na drodze rozwoju osobistego. I wiesz co? Żadna osoba na świecie nie jest godna Twojego złego samopoczucia, złości czy poczucia krzywdy. Absolutnie żadna – nawet, jeśli w jakikolwiek sposób Cię skrzywdziła. Z resztą, jeśli ktoś nas skrzywdził, po co na dokładkę krzywdzić się samemu negatywnymi emocjami?
Rozpuść je i bądź Sobą. Czystym i naturalnym. Taką, jaką jesteś naprawdę. Pozwól napięciom odpłynąć z Twojego ciała. A magia zacznie dziać się i zaskakiwać Cię w całym Twoim życiu.
Postanowiłem podzielić się tym z Tobą, ponieważ wiem, że każdy człowiek zasługuje na tą wiedzę i umiejętność.
Jeśli zainteresowało Cię to, zapraszam serdecznie na najbliższe szkolenia z serii Integral Life System, na których podzielę się z Tobą wieloma innymi sposobami na lepsze życie:
Integral Life System I - Wewnętrzna Integracja
Integral Life System - Misja, Strategia, Motywacja!
Zapraszam także do dyskusji i dzielenia się doświadczeniami w niniejszym wątku (komentarze) – porozmawiajmy o emocjach, zamiast je dusić w sobie.
Owocnego i szczęśliwego życia,
Michał Jankowiak



