Archive for wrzesień, 2009

PostHeaderIcon Dlaczego jesteś jak Adolf Hitler? :)

Jak możesz wygrać walkę ze sobą?

Przestając walczyć…

Widzisz, wielu ludzi mówi często o wewnętrznej walce… o przekonaniach, natrętnych myślach, wybuchach złości, które są poza ich polem wpływu. Większość z nich zaczyna wtedy batalię, mając wrażenie, że część ich podświadomości lub emocji chce dla nich czegoś złego.

Nic bardziej mylnego!

Cała nasza podświadomość jest nastawiona na realizację pozytywnych emocji i wartości. Czasem po prostu uczy się nieadekwatnych lub nieskutecznych strategii działania. Co możesz wtedy zrobić? Zanim o tym przeczytasz, opowiem Ci o pewnych odważnych ludziach.

Kolejny raz nie mogłem uwierzyć…

…jak wiele zmian poczynili w sobie uczestnicy ostatniej edycji Integral Life System w Krakowie. Jedna za drugą znikały z ich życia negatywne emocje, fobie, traumy z przeszłości, uczucia złości czy żalu… Wiele zmian już się zadziało, dodatkowo – uczestnicy nauczyli się wprowadzać te zmiany sami oraz tego, jak pomagać w osiągnięciu emocjonalnej wolności swoim najbliższym.

Czy i Ciebie to interesuje? Jak uwolnić się od negatywnych emocji NA ZAWSZE? Jak pomóc w tym swojej rodzinie, przyjaciołom, współpracownikom i znajomym? Pytam, ponieważ już za kilka dni zacznie się ostatnie szkolenie Integral Life System I w niższej cenie.

Sprawdź, ile możesz zyskać:
Integral Life System I – Wewnętrzna Integracja

Piszę na świeżo po edycji w Krakowie. Naprawdę czasem trudno mi uwierzyć, że negatywne emocje, stres czy lęk, trwające wiele lat, mogą zniknąć w ciągu kilku minut odpowiednich ćwiczeń. A jednak. W dodatku nareszcie – techniki te są osiągalne także w Polsce, tylko w Master Mind Training.
Zapraszam Cię serdecznie!

A… Dlaczego jesteś jak Adolf Hitler?

Na wspomnianym szkoleniu w Krakowie, zadałem uczestnikom następujące pytanie: „Co było prawdopodobnie intencją Adolfa Hitlera?”. Odpowiedzieli między innymi:

- zbudowanie silnego państwa,
- ustanowienie jednej władzy w Europie,
- stworzenie nowej, silnej ludzkości.

Spytałem ich wtedy czy oni także chcieliby, aby Polska była silna? Czy chcieliby mieć wpływ na swoje życie i otoczenie? Czy chcieliby, aby wszyscy ludzie byli silni i zdrowi?

Na poziomie intencji każdy z nas jest dobry. Jednak, jak zapewne wiesz, liczy się działanie i efekt.

Zastanów się teraz, czy zdarza Ci się:
- czuć emocje, których nie rozumiesz i które Ci nie odpowiadają,
- robić coś, co nie jest dla Ciebie dobre, przekładać ważne sprawy na później,
- myśleć o rzeczach, które wywołują w Tobie stres, żal lub lęk?

Jeśli tak, pomyśl o tym, jaka jest pozytywna intencja tego zachowania, emocji lub myśli? Stres przed wystąpieniem publicznym ma często intencję zmobilizowania nas do świetnego występu. Odkładanie na później może mieć intencję przyjemności i spokoju. Natrętne myśli mogą mieć na celu przypomnienie nam o czymś ważnym.

Gdy poznasz pozytywne intencje wszystkich „części” siebie – zrozumiesz, że zawsze chcesz dla Ciebie dobrze. Samo to przekonanie może wpłynąć pozytywnie na Twoje życie. Jeśli chcesz zmienić coś w sobie lub w swoim życiu, polecam zacząć od prostej strategii:

1. Czego nauczyła Cię emocja, myśl lub działanie, które chcesz zmienić?

2. Jaka jest pozytywna intencja „części” Ciebie, która odpowiada za tą myśl, emocję lub działanie?

3. Wybacz tej części siebie całe napięcie, które powstało, gdy jej nie akceptowałeś/aś i nie zwracałeś/aś uwagi na jej intencje.

4. Poproś część o wybaczenie Tobie.

5. Podziękuj części za naukę i pozytywną intencję.

6. Zapewnij o tym, że akceptujesz i kochasz tą część siebie.

7. Znajdź nowy sposób realizacji pozytywnej intencji i pozwól tej części siebie wykonać go kilkakrotnie w wyobraźni (np. przy stresie podczas wystąpień publicznych zobacz, jak występujesz z pełną pewnością siebie, spokojem i koncentracją, dzięki czemu świetnie Ci to wychodzi).

8. Zobacz i poczuj wszystko, co pozytywne, co stanie się dzięki dokonanej przez Ciebie zmianie. Co zmieni się w Twoim życiu? Jak wiele zyskają dzięki temu Twoi najbliżsi?

9. Podziękuj części siebie za zmianę i poczuj, jak wnika w Ciebie, integruje się z Twoją osobowością i całą Twoją istotą. Realizując cały czas pozytywne wartości.

Przestań walczyć ze sobą – naucz się mądrze negocjować. Oszczędzi Ci to wiele stresu i napięcia w życiu!

Zapraszam raz jeszcze na szkolenie Integral Life System I – Wewnętrzna Integracja

Z życzeniami wszelkich Sukcesów,
Michał Jankowiak

PostHeaderIcon Hipnoza - królewska ścieżka do nieświadomości.

13 września 2009 r. Zacząłem pisać swoją pierwszą książkę. Spis treści gotowy, od jutra pracuję nad treścią. Ciekawe, ile mi zajmie jej napisanie?

Pozdrawiam,
Michał

PostHeaderIcon Moja ścieżka cz.2

[C.D.]

Eksplorując świat świadomego śnienia natknąłem się na hipnozę. Pamiętam, jak wiele lat wcześniej, w drugiej czy trzeciej klasie szkoły podstawowej, udawaliśmy z kolegami, że jesteśmy hipnotyzerami. Wyjmowaliśmy zrobione z nitki i ciężarka wahadełka i mówiliśmy dziwnym głosem: “Jesteś w mojej mocy!”. :)

Znów na początku pomyślałem: “Co za idiotyzmy. To jakieś bezsensowne znachorstwo”. Ale… znów, jak poprzednio, pojawił się cichy z początku głosik: “A co, jeśli to jest fajne?”. Kupiłem swoją pierwszą książkę (Williama Hewitta - do tej pory pamiętam!). Podczas jej lektury, czytałem o odliczaniu od 100 do 1, o wizualizacji pięknych miejsc, o pogłębianiu transu… Najpierw wykonywałem je sam na sobie - w autohipnozie. Co wtedy doprowadzało mnie do szału? Głównie to, że cały czas zasypiałem. Siadałem wygodnie lub kładłem się na łóżku i liczyłem od 100 w dół. Potem budziłem się zdenerwowany, że zasnąłem zamiast wykonać ćwiczenie.

Któregoś razu jednak się udało. Wszedłem w stan pogłębionej relaksacji… przed oczami pływały mi kolorowe plamy, przestałem odczuwać własne ciało.

Przed oczami zaczęły ukazywać mi się obrazy. Pamiętam setki twarzy w dziwnym grymasie - szczerzących zęby, warczących na mnie. Zastanawiałem się o co chodzi. Na uczelni akurat dowiedziałem się o mechaniźmie projekcji i doszedłem do tego, że to po prostu reprezentacje konfliktów i nagromadzonych negatywnych emocji we mnie.

Pracowałem nad nimi kilka miesięcy. Na początku próbowałem narzucić im swoją wolę. Nie dało to zbyt dobrych efektów. Nastawiłem się więc na pracę kolejno z każdą emocją i każdym konfliktem. Wchodziłem w głęboki trans i wyczekiwałem obrazów wytworzonych przez moją nieświadomość. Gdy tylko jakiś się pokazał, zastanawiałem się: “Jaką on niesie dla mnie wiadomość? Co to za informacja?”. Nie zawsze uzyskiwałem odpowiedzi, jednak interpretacja stawała się dla mnie coraz łatwiejsza. Większość z tych obrazów okazywała się wyrzutami sumienia, czy poczuciem żalu do ludzi, którego nazbierałem dość sporo przez życie. Był też lęk przed śmiercią i późniejszymi losami w związku z tym, że właśnie wychodziłem na dobre z wiary katolickiej.

Dopiero po kilku miesiącach zamykałem oczy, a przed nimi ukazywała się albo przyjemna, spokojna pustka, albo przyjemne obrazy. Wtedy pomyślałem, że czas zacząć hipnotyzować innych

[C.D.N.]

PostHeaderIcon Wasza Wysokość, Twoi poddani wrócili z Rozwójlandii.

Wyobraź sobie, że jesteś królem lub królową wielkiego, wspaniałego państwa. Twoi poddani żyją dość dostatnio – jest im na tyle dobrze, że w większości przyzwyczaili się do tego co mają i nie szukają niczego nowego. Niektórzy z nich w ogóle nie wiedzą, że coś lepszego, lepsze życie, może istnieć.

Zobacz, jak przechadzasz się między nimi. Słyszysz głosy uznania i szacunku – ludzie są Ci wdzięczni za to, że jest dobrze. A skoro jest dobrze, Ty także stajesz w miejscu – przechadzasz się dalej, bujasz się na hamaku… Przecież jest w porządku, prawda?

Państwo ościenne, Twój sąsiad - Rozwójlandia, działają jednak inaczej. Pomimo osiągnięcia podobnego poziomu, rozwijają się dalej. Wierzą, że są w stanie zbudować lepszy świat dla swoich dzieci, nie pozwalają zasnąć czy opaść swoim ambicjom. Cieszą się po każdym sukcesie i cały czas szukają czegoś nowego.

Po dziesięciu latach wysyłasz troje swoich poddanych w delegację. Przyjeżdżają po kilku tygodniach, ich relacje wyglądają następująco:

Relacja pierwsza:
„Panie, tamci ludzie mają o wiele więcej bogactw niż my! Na pewno okradli kogoś, bo nie można tyle zarobić zwyczajną pracą! Zresztą to jacyś maniacy, cały czas mówią o rozwoju i szukają czegoś nowego! My, Twoi poddani, zadowalamy się ziemniakami, a oni mają kilkadziesiąt rodzajów warzyw i owoców! Taka rozrzutność jest niedorzeczna!”

Relacja druga:
„Panie, w tamtym kraju jest o niebo lepiej niż u nas. Mają mnóstwo jedzenia, są o wiele bardziej zadowoleni niż my. Może kiedyś też powinniśmy pomyśleć o rozwoju? Chociaż… w sumie nie jest nam źle, jest wiele państw, których poddani mają gorzej niż my… Nie ma co się spieszyć, doceńmy to, co mamy. Może po prostu Bogowie wybrali Rozwójlandię, jako lepszy kraj?”

Relacja trzecia:
„Panie, Rozwójlandia może być dla nas wzorem. Zatrzymaliśmy się w rozwoju, a oni cały czas pracowali i zbudowali zaprawdę cudowne miejsce! Ludzie tam są szczęśliwsi, bardziej zadowoleni z życia, mają mnóstwo energii i uśmiechają się cały czas! Uczmy się od nich i jak oni zbudujmy kraj mlekiem i miodem płynący!

Którego doradcy byś posłuchał/a?

Królestwo o którym mowa, to Twoje życie. Jesteś jego władcą, liderem, cesarzem który wyznacza kierunek działania. Twoi poddani – czyli Twoje pragnienia, cele i marzenia - sami nie zrobią nic – zawsze poczekają na Twoją decyzję.

Ogromna większość ludzi pozwala swoim życiowym ambicjom zasnąć, przy pierwszych, drobnych niepowodzeniach lub w momencie, gdy w ich życiu nie jest już na tyle źle, by musieli coś zmienić. Przyzwyczajają się do tego co mają i przestają szukać. Czasem jednak trafiają na informacje lub innych ludzi, którzy pokazują, że można inaczej…

Poznałem na swojej ścieżce ludzi, którzy reagowali jak posłaniec w pierwszej relacji. Poznając mnie lub innych ludzi, traktujących rozwój jako podstawę do swojego życia, mówili: „Bogaty to złodziej!”, „Nie można legalnie zarabiać 10 tysięcy złotych”, „To nie dla mnie, ja wolę stabilną, bezpieczną pracę”. Ludzie Ci bardzo często byli tak naprawdę sfrustrowani swoimi niepowodzeniami i zazdrościli innym sukcesu. Jednak zamiast sami się rozwijać, woleli oczernić tych, którzy osiągnęli więcej niż oni. Cóż, tak jest po prostu najłatwiej.

Druga grupa ludzi, to osoby, które widzą u siebie potrzebę zmiany i osiągnięcia czegoś nowego w życiu, jednak nie robią nic z powodu lenistwa i nawykowego odkładania na później. W końcu, gdy odkrywają, że nie sięgną po lepsze życie, bo zwyczajnie się im nie chce, zaczynają porównywać się do ludzi biedniejszych, czy w jakiś sposób „pokrzywdzonych”. Cóż, w tym układzie odniesienia czują się przez chwilę lepiej (bo przecież inni mają gorzej…). Jednak nie prowadzi to do żadnej zmiany. Rozwój pozostaje u nich w sferze: „Zrobię to, jak mi się zachce”.

Trzecia grupa, niestety najmniej liczna, to ludzie którzy mają odwagę uczyć się od innych, zamiast z zazdrości mieszać ich z błotem. To ludzie świadomi swojego potencjału, którzy cieszą się z tego, co mają, ale zwyczajnie chcą i wierzą, że zasługują na więcej. Każdy człowiek na świecie może osiągnąć i zasługuje na więcej, niż ma. Nie każdy jednak ma odwagę, by po to sięgnąć, przecież łatwiej jest włączyć telewizor, albo wypić kilka piw, żeby znieczulić swój żal, z powodu niezrealizowanych marzeń…

Wiedząc już co znaczyła metafora, jaka jest Twoja odpowiedź w tym momencie? Skrytykujesz to, czego się dowiedziałeś/aś, odłożysz zmiany na później, czy zaczniesz w końcu działać, szukając rozwoju i inwestując w siebie – swoje marzenia, emocje i wartości, a w efekcie w dobrobyt swoich najbliższych, którzy uczą się od Ciebie?

Jeśli skrytykujesz – poczujesz się przez chwilę lepiej po to, by za chwilę znów pogrążyć się w żalu i złości.

Jeśli odłożysz na później – na chwilę przesuniesz negatywne emocje, które i tak wrócą.

Jeśli podejmiesz decyzję i zaczniesz działać teraz – witaj w „Rozwójlandii”, na ścieżce ambicji i spełnionych marzeń. Wymaga ona wiele wysiłku, ale jak żadna inna prowadzi do szczęścia, harmonii i spełnienia.

Pisząc niniejszy artykuł chcę się z Tobą podzielić wiedzą, metodami i doświadczeniem, które sam zdobyłem na swojej drodze. Są to strategie budowania życiowego sukcesu sprawdzone przez ludzi, których życie to czysta pasja i samorealizacja. Zaczynają się od najważniejszego – Twoich emocji i tego, byś w końcu zrozumiał/a, że jesteś Królem (Królową) swojego życia.

Zapraszam serdecznie:
Integral Life System

Michał Jankowiak