Nerwica na celowniku NLP, CT, IEMT

W ciągu ostatnich kilku lat pracowałem z ponad setką osób z tzw. „nerwicą”. Większość z nich była po bezskutecznych „terapiach” psychologicznych lub farmakologicznych. „Rekordzistka” „leczyła się” na „nerwicę” ponad 20 lat.

Wielu psychoterapeutów nadal uważa, że samo poznanie „przyczyny” problemu, pozwala go rozwiązać. A jednak ludzie, z którymi pracowałem najczęściej znali przyczyny swoich „nerwic” i nic to nie zmieniało.

Środki farmakologiczne na nerwicę to oryginalny wymysł ludzkości. Pojawia się stres (który zawsze ma jakiś cel), a Ty masz łykać chemię, która np. nie pozwoli mózgowi na produkcję odpowiednich neuroprzekaźników.

To tak, jakbyś zamykał usta krzyczącemu dziecku! 🙂  (więcej…)

Dlaczego jesteś jak Adolf Hitler? :)

Jak możesz wygrać walkę ze sobą?

Przestając walczyć…

Widzisz, wielu ludzi mówi często o wewnętrznej walce… o przekonaniach, natrętnych myślach, wybuchach złości, które są poza ich polem wpływu. Większość z nich zaczyna wtedy batalię, mając wrażenie, że część ich podświadomości lub emocji chce dla nich czegoś złego.

Nic bardziej mylnego!

Cała nasza podświadomość jest nastawiona na realizację pozytywnych emocji i wartości. Czasem po prostu uczy się nieadekwatnych lub nieskutecznych strategii działania.

A… Dlaczego jesteś jak Adolf Hitler?

Na szkoleniu Integral Life System w Krakowie, zadałem uczestnikom następujące pytanie: „Co było prawdopodobnie intencją Adolfa Hitlera?”. Odpowiedzieli między innymi:

– zbudowanie silnego państwa,
– ustanowienie jednej władzy w Europie,
– stworzenie nowej, silnej ludzkości.

Spytałem ich wtedy czy oni także chcieliby, aby Polska była silna? Czy chcieliby mieć wpływ na swoje życie i otoczenie? Czy chcieliby, aby wszyscy ludzie byli silni i zdrowi?

Na poziomie intencji każdy z nas jest dobry. Jednak, jak zapewne wiesz, liczy się działanie i efekt.

Zastanów się teraz, czy zdarza Ci się:
– czuć emocje, których nie rozumiesz i które Ci nie odpowiadają,
– robić coś, co nie jest dla Ciebie dobre, przekładać ważne sprawy na później,
– myśleć o rzeczach, które wywołują w Tobie stres, żal lub lęk?

Jeśli tak, pomyśl o tym, jaka jest pozytywna intencja tego zachowania, emocji lub myśli? Stres przed wystąpieniem publicznym ma często intencję zmobilizowania nas do świetnego występu. Odkładanie na później może mieć intencję przyjemności i spokoju. Natrętne myśli mogą mieć na celu przypomnienie nam o czymś ważnym.

Gdy poznasz pozytywne intencje wszystkich „części” siebie – zrozumiesz, że zawsze chcesz dla Ciebie dobrze. Samo to przekonanie może wpłynąć pozytywnie na Twoje życie. Jeśli chcesz zmienić coś w sobie lub w swoim życiu, polecam zacząć od prostej strategii:

1. Czego nauczyła Cię emocja, myśl lub działanie, które chcesz zmienić?

2. Jaka jest pozytywna intencja „części” Ciebie, która odpowiada za tą myśl, emocję lub działanie?

3. Wybacz tej części siebie całe napięcie, które powstało, gdy jej nie akceptowałeś/aś i nie zwracałeś/aś uwagi na jej intencje.

4. Poproś część o wybaczenie Tobie.

5. Podziękuj części za naukę i pozytywną intencję.

6. Zapewnij o tym, że akceptujesz i kochasz tą część siebie.

7. Znajdź nowy sposób realizacji pozytywnej intencji i pozwól tej części siebie wykonać go kilkakrotnie w wyobraźni (np. przy stresie podczas wystąpień publicznych zobacz, jak występujesz z pełną pewnością siebie, spokojem i koncentracją, dzięki czemu świetnie Ci to wychodzi).

8. Zobacz i poczuj wszystko, co pozytywne, co stanie się dzięki dokonanej przez Ciebie zmianie. Co zmieni się w Twoim życiu? Jak wiele zyskają dzięki temu Twoi najbliżsi?

9. Podziękuj części siebie za zmianę i poczuj, jak wnika w Ciebie, integruje się z Twoją osobowością i całą Twoją istotą. Realizując cały czas pozytywne wartości.

Przestań walczyć ze sobą – naucz się mądrze negocjować. Oszczędzi Ci to wiele stresu i napięcia w życiu!

Z życzeniami wszelkich Sukcesów,
Michał Jankowiak

Wybaczanie, czyli jak odzyskać utracony spokój?

Gdy pierwszy raz, kilka lat temu, jechałem na odosobnienie z praktyką buddyjską, nie spodziewałem się, że tyle się nauczę i dokonam w sobie takich zmian. Zawsze myślałem, że to po prostu siedzenie i powtarzanie mantr, proste ćwicenia wizualizacyjne.

Któregoś z kolei dnia, po kilku godzinach wstępnych medytacji Tenzin Wangyal Rinpocze (mistrz Bonu – rdzennej tradycji duchowej Tybetu) zadał nam pytanie –Czy ktoś z was czuje nienawiść do jakiegoś człowieka? Na Sali było blisko 200 osób, a jednak chyba tylko ja podniosłem rękę. Czułem wtedy już od jakichś 2 lat nienawiść do pewnego człowieka… Człowiek ten obdarł mnie dosłownie z marzeń, kolokwialnie mówiąc wyssał i wypluł. Mój gniew podsycało to, że po mnie robił to dalej innym – wykorzystywał szczególnie młodych ludzi, szukających autorytetu, mentora w rozwoju osobistym. Byłem pewien, że to przecież normalne, że go nienawidzę…

Rinpocze poprosił, abym opisał emocję, którą żywię do tego człowieka. Gdy o nim myślałem zaciskały mi się zęby… Z jednej strony czułem niesamowity żal – że tacy ludzie istnieją, że potrafią kopać leżącego i doskonale się przy tym bawić. Z drugiej czułem złość i chęć odwetu, czy raczej zrobienia czegoś, by ta osoba nie mogła już nikogo skrzywdzić…

Na twarzach innych praktykujących zobaczyłem zrozumienie – kiwali głowami, ich oczy podążały prawdopodobnie za obrazami własnych podobnych doświadczeń. Ale w oczach większości z nich nie widziałem złości… raczej zadumę, zrozumienie, a nawet współczucie

Rinpocze zadał kolejne pytanie: -Jaka relacja z tą osobą jest według ciebie idealna? Na co chcesz zamienić nienawiść i poczucie krzywdy? Odpowiedziałem, że chcę nabrać dystansu, przestać o nim myśleć i nie czuć absolutnie nic na myśl o nim. Najpierw Rinpocze, potem cała sala roześmiała się, a ja nie rozumiałem o co chodzi. Przeciwieństwem nienawiści był dla mnie wtedy dystans i brak emocji.

Dostałem polecenie, by do końca dnia medytować z myślą właśnie o tej osobie. By przygotować się na oczyszczenie tej relacji. Następnego dnia, znów po wstępnej praktyce, Rinpocze zwrócił się do mnie i poprosił, żebym wykonał kolejne ćwiczenie. Polegało na oddechach oczyszczających i silnym wyobrażeniu sobie rozpuszczania się swojego ciała i umysłu w przestrzeni. Wykonując je poczułem absolutny i totalny spokój. Tak, jakbym był i nie był jednocześnie. Jakby wszystkie moje myśli, przekonania, wszelkie oceny i interpretacje po prostu zniknęły, a zostałem tylko ja. Czysty, spokojny, bez żadnych napięć, czy dialogów wewnętrznych.

Wtedy Rinpocze poprosił, abym pomyślał o osobie, której nienawidziłem i powiedział, co teraz o niej myślę. Byłem dosłownie w ciężkim szoku… Nie rozumiałem zupełnie co się ze mną dzieje…

Gdy, w tym stanie, pomyślałem o tym człowieku, zacząłem płakać. Ze szczęścia, miłości, współczucia… Pojawiły się we mnie emocje, których nie znałem i nie rozumiałem. Dosłownie świeciłem miłością do tej osoby. Jeszcze przed chwilą jej nienawidziłem… a teraz na samą myśl o niej leciały mi łzy szczęścia, bliskości, szacunku…

Nie mogąc normalnie mówić, wybełkotałem niezgrabnie co czułem. Ludzie na Sali zaczęli się niesamowicie ciepło uśmiechać, ale nie wiem, czy rozumieli co przeżywałem i jak wielka była to dla mnie zmiana. Rinpocze również gorąco się uśmiechnął i powiedział, że dystans wcale nie jest ideałem. Jest nim wybaczenie, miłość i współczucie.

To niesamowite, że nawet pisząc teraz te słowa czuję się trochę nieswojo. W naszej kulturze przecież „Faceci nie płaczą”, a emocje typu miłość, radość i szczęście stały się niemal tematem tabu. Ale sam wiem przez ile czasu pozwalałem sobie nienawidzić i ile sam przez to cierpiałem.

Od tamtej pory pracowałem z wieloma ludźmi z podobnym problemem. Pierwszą rzeczą, jaką im uświadamiałem to to, że nienawidząc kogoś, uznają go za godnego swoich negatywnych emocji, stresu, zniszczonego układu nerwowego, a w efekcie nawet chorób psychosomatycznych.

Pomyśl o tym – nienawidząc kogokolwiek, szkodzisz najbardziej sobie. Czując się źle, dając się prowadzić natrętnym myślom. Stres ma to do siebie, że nie zostaje w naszym umyśle, ale przedostaje się do ciała. Napinają się nam mięśnie karku i kręgosłupa, niektórzy ludzie są nawet przez to po latach garbaci!

Wiele osób, z którymi pracowałem mówiło, tak jak ja kiedyś: „Ale ta osoba jest przecież niegodziwa! Nie mogę jej kochać!”. Tylko, że tu nie chodzi o kochanie na siłę. Zasada jest inna – wybacz takiej osobie w pełni, pozbądź się nienawiści, poczucia krzywdy, myśli, że to ktoś musi się zmienić a nie Ty. Jeśli to zrobisz dobrze, miłość, współczucie i spokój same Cię wypełnią. Uczucia te są naszą naturą i podstawą. Zbyt często jednak pozwalamy, by stres, niechęć i złość przykryły je, zakrywając jednocześnie to kim i jacy tak naprawdę jesteśmy.

Jeśli widzisz, słyszysz lub czujesz w tym sens, zapraszam Cię do następującego ćwiczenia:

Usiądź wygodnie, rozluźnij się i koncentruj się przez chwilę na swoim oddechu. Poczuj się błogo, spokojnie i przyjemnie. Następnie wyobraź sobie, że podnosisz rękę wysoko do góry. Po chwili, zaczynając od koniuszków palców, zaczyna się ona rozpuszczać w powietrzu. Zaczyna przenikać przestrzeń. Rozpuść w ten sposób całe swoje ciało, po czym wyobraź sobie, że razem z nim rozpuszczają się i znikają Twoje myśli, emocje, przekonania i wszelkie doświadczenia. Gdy dojdziesz do stanu, który można określić słowami takimi jak wolność, spokój, przejrzystość, cisza (albo i dalej – do stanu, którego słowami nie da się opisać), pomyśl o osobach, które zrobiły Ci kiedykolwiek jakąkolwiek krzywdę. O ludziach, od których potrzebowałeś/aś miłości, której nie dostałeś/aś. O przyjaciołach, rodzinie, znajomych, politykach, sprzedawcach… dosłownie o wszystkich, do których pozostał w Tobie żal, niechęć czy złość.

Jeśli odczujesz jakąkolwiek negatywną emocję – wróć do stanu przejrzystości i rozpuść ją. Gdy dojdziesz do pełnej akceptacji i dobrego samopoczucia na myśl o tej osobie, podziękuj sobie za wspaniałą pracę.

Co może dać Ci to ćwiczenie? Przede wszystkim spokój. Pełen wewnętrzny spokój niezaburzony przez żaden stres i natrętne myśli. Praktyka ta pomoże Ci także rozluźnić napięcia w ciele, dzięki czemu będziesz zdrowszy lub zdrowsza. Wpłynie także na Twoje codzienne samopoczucie, pozwalając Ci więcej się uśmiechać, mieć więcej energii i pasji do działania i samorozwoju.

Nienawiść, zazdrość czy żal, to blokady na drodze rozwoju osobistego. I wiesz co? Żadna osoba na świecie nie jest godna Twojego złego samopoczucia, złości czy poczucia krzywdy. Absolutnie żadna – nawet, jeśli w jakikolwiek sposób Cię skrzywdziła. Z resztą, jeśli ktoś nas skrzywdził, po co na dokładkę krzywdzić się samemu negatywnymi emocjami?

Rozpuść je i bądź Sobą. Czystym i naturalnym. Taką, jaką jesteś naprawdę. Pozwól napięciom odpłynąć z Twojego ciała. A magia zacznie dziać się i zaskakiwać Cię w całym Twoim życiu.

Postanowiłem podzielić się tym z Tobą, ponieważ wiem, że każdy człowiek zasługuje na tą wiedzę i umiejętność.

Zapraszam także do dyskusji i dzielenia się doświadczeniami w niniejszym wątku (komentarze) – porozmawiajmy o emocjach, zamiast je dusić w sobie. 🙂

Owocnego i szczęśliwego życia,
Michał Jankowiak

Dlaczego nie uczą tego w szkole?

Jednym z pierwszych spostrzeżeń twórców NLP (Neuro-Lingwistycznego Programowania) było to, że dla naszego mózgu mniej ważne od tego, co myślimy, jest to, jak myślimy. Zawsze, kiedy tylko mogę, przekazuję tą wiedzę podczas szkoleń i konferencji – ponieważ zauważam, że niesamowicie wielu ludzi staje się niewolnikami swojego własnego mózgu.

Błądzą w przeszłości, trzymają stare urazy do innych, kłócą się z najbliższymi sobie ludźmi, nie mają motywacji do działania…

Okazuje się, że większość z tych problemów jest dosłownie banalnie prosta do rozwiązania. Wystarczy, że przyjrzysz się swoim myślom. W NLP dzielimy nasze zmysły na trzy podstawowe – wizualny (wzrok, wizualizacja), słuchowy (dialog wewnętrzny, dźwięki, muzyka) i kinestetyczny (emocje, doznania, ruch). Od tego, jak wykorzystujesz swój system wewnętrznej komunikacji (świadomość – podświadomość / świadomość – ciało) zależy całe Twoje życie.

Zwróć uwagę – zastanów się, jakie pierwsze myśli przychodzą Ci do głowy, gdy wstajesz rano z łóżka. Co dokładnie do siebie mówisz? Czy jest to: „Ech, znowu do pracy…”, „Jeszcze pięć minut…”, albo „Ciekawe, co dzisiaj osiągnę?”. Zaakceptuj je takimi, jakimi są i powtórz je teraz kilka razy w swojej głowie. Zwróć przy tym uwagę na ton i barwę swojego głosu wewnętrznego.
Jakie emocje wywołują te myśli, czyli dialogi wewnętrzne? Czy czujesz dzięki nim radość, ekscytację, spokój i motywację do działania? Jeśli nie lub jeśli chcesz wzmocnić ich siłę, zmień to, jak wypowiadasz te myśli do siebie. Zostaw treść (może być to nawet popularne „Eh… znowu do pracy…”) i powiedz to, co zawsze do siebie mówisz, tonem pełnym podniecenia, radości i zapału do czerpania pełnymi garściami z życia. Dosłownie krzyknij radośnie w swojej głowie! Daj z siebie wszystko i usłysz naprawdę motywujący ton głosu, pełen pasji, podekscytowania i zaangażowania. Po kilkukrotnym powtórzeniu tego, nowy dialog wewnętrzny połączy się z Tobą i stanie się nowym zasobem, który będzie dawał Ci energię, wiarę w sukces i pewność siebie każdego dnia.

Znam ludzi, którzy w tym momencie mówią: „Eee, to głupie i nienaturalne, nie chcę zmieniać swoich myśli”. To smutne, ale wielu ludzi jest dosłownie przywiązanych do takiego podejścia. Nikt ich bowiem nie nauczył, że emocjami można sterować (zamiast być przez nie sterowanym!), że jesteśmy odpowiedzialni za to, jak się czujemy i, tak naprawdę, od nas zależy całe nasze życie.

Zmiana stylu swojego życia jest często naprawdę tak prosta. Oczywiście, że zdarzają się sytuacje i wyzwania, w które trzeba zainwestować więcej czasu i wysiłku. Większość z nich możesz jednak rozwiązać posiłkując się wiedzą i doświadczeniem innych – osób, które już kiedyś rozwiązały kłopot podobny do Twojego. Tym jest między innymi dla mnie NLP – metodologią rozwiązywania problemów i konfliktów, skutecznego i szybkiego wprowadzania zmian w życiu oraz uczenia się nowych umiejętności i osiągania wyznaczonych przez siebie celów i marzeń.

Jeśli pomyślisz, że brzmi to bajkowo i nierealnie – to Twój problem. Przecież nie każdy musi w życiu być szczęśliwy i się realizować. 🙂

Sukcesów, Szczęścia i Spełnienia,
Michał Jankowiak

Pamiętasz swojego misia???

Pamiętasz swojego pluszaka, rowerek lub lalkę? Bawiłeś się „żołnierzykami”, tworząc w głowie przebieg ważnych bitw? Pisałaś pamiętniki pełne wzruszeń i emocji? Byłeś piratem, policjantem, superbohaterem? Bawiąc się lalkami, pomagałaś im rękoma w prawdziwym życiu, tak, że piły, jadły i rozmawiały ze sobą?

Pamiętasz, jak szedłeś z mamą lub tatą za rękę tak, że musiałeś wyciągać ją naprawdę wysoko? Pamiętasz, jak patrzyłaś na twarz swojej mamy, wysoko na tle nieba?

Przychodząc na świat jesteśmy istotami pełnymi energii, ciekawości i radości. Jesteśmy wulkanami rozwoju i pewności siebie. Jesteśmy sobą, bez żadnych ograniczeń.

Najczęściej dopiero w szkole dowiadujemy się, że czegoś nie można. Pamiętasz, gdy dowiedziałeś się, że nie można bawić się zapałkami, że nie można szybko jeździć na rowerze, czy że nie można rysować w zeszycie?

Jesteśmy programowani przez coś, co nazwaliśmy społeczeństwem, przez całe życie. Dostajemy programy poznawcze (dotyczące naszych zmysłów i tego, jak je interpretować), emocjonalne (np. że powinniśmy się nimi kierować w życiu), społeczne (czyli co trzeba, wypada i powinno się…). Dostajemy program (przekonanie, ocenę) dotyczący wiary i życia po śmierci. Tymi programami są słowa ludzi, z którymi rozmawiamy. Najpierw rodziców i najbliższej rodziny, potem nauczycieli i rówieśników, profesorów, mistrzów duchowych, księży, polityków…

Kiedyś zadałem sobie pewne pytanie. Na początku nie byłem w stanie na nie odpowiedzieć i przyznać się do prawdy. Bolało, bo zawsze miałem się za kogoś wyjątkowego (traktując tak też każdego innego człowieka). Ale odpowiedź na nie wiele mi uświadomiła. Gdy zadałem je sobie po kilku latach, z radością stwierdziłem, że jestem na dobrej drodze, aby osiągnąć upragnioną odpowiedź. Chcesz je poznać?

Brzmi ono – W ilu procentach jesteś sobą, a w ilu programami społecznymi?

W jakiej części robisz to, co kochasz i co sprawia Ci przyjemność, a w ilu robisz to, co uwierzyłeś, że musisz? Jak często robisz coś, bo „tak wypada”, bo „musisz się uczyć”, bo „tak robią porządni ludzie”? Jeśli palisz papierosy, pijesz kawę czy alkohol, to w ilu procentach robisz tak, BO INNI TAK ROBIĄ?

W jakiej części Twoja wiara i przekonania na temat siebie, świata i życia są przemyślane i Twoje, a na ile są po prostu tym, co powiedzieli Ci inni?

Rodzisz się jako potencjał szczęścia i spełnienia, mogący sięgnąć gwiazd w byciu sobą, pomaganiu innym i osiąganiu wszystkiego, co chcesz osiągnąć. Dopiero później dowiadujesz się, że życie może być trudne, że nie można mieć wszystkiego, czego się chce, że najważniejsze w życiu jest wykształcenie i bezpieczna, stała praca. Potem dochodzą kolejne programy – „Bogaty to złodziej”, „Oni zawsze kradną”, „Facet to świnia”, „NLP, hipnoza, ezoteryka i jakikolwiek rozwój to Szatan”…

Chcesz poznać sposób na ponowne bycie sobą? Na obudzenie uśpionej radości życia, cieszenie się sobą, wieczny apetyt na osiąganie więcej i poznawanie tego, co w Tobie i wokół Ciebie? Na szczery uśmiech, zdrowie i uaktywnienie Twoich niezmierzonych pokładów własnej wartości?

Nie jestem pewien, czy powinienem o tym pisać. Możesz po prostu nie być na to gotowy lub gotowa. Schematy społeczne mogły wbić się w Twoją głowę tak mocno, że możesz mnie uznać za… ale niech będzie. Napiszę…

Przypomnij sobie jak to jest być dzieckiem. Być absolutnie czystym i wolnym. Pomyśl o tym, że nie wiesz jeszcze, że cokolwiek jest niemożliwe lub trudne do osiągnięcia, bo nikt ci o tym nie powiedział. Nie masz pojęcia, że zmywanie naczyń jest obowiązkiem, a wynoszenie śmieci to wielki problem.

Otwierasz się. Patrzysz. Doświadczasz.

Gdy jesteś dzieckiem, wyniesienie śmieci może się stać dla Ciebie niesamowicie ciekawą podróżą. Możesz podczas niej przeżyć wiele przygód. Na nowo dostrzec soczystą zieleń drzew. Oddychać świeżym powietrzem. Poczuć Słońce na swojej twarzy. Cieszyć się.

Gdy jesteś dzieckiem, mycie naczyń możesz potraktować jak genialną przygodę, w której oczyszczasz statki kosmiczne po bitwie lub zmieniasz się w królową polerującą swoją diamentową zastawę.

Gdy jesteś dzieckiem, możesz zmienić swoją pracę w doskonałą zabawę. Widzieć w niej zawsze coś nowego, naukę i rozwój. Bawić się będąc w niej sobą.

Masz do napisania sprawozdanie lub artykuł? Stań się dzieckiem i wyobraź sobie, że zależy od niego dobro wszechświata…

Masz posprzątać w domu? Stwórz z tego baśniową historię, którą za chwilę przeżyjesz. Praca wtedy „zrobi się sama”. Ty będziesz zajęty lub zajęta zabawą.

Brzmi śmiesznie? Dziwnie? Odważnie? Niestandardowo?

Jeśli będziesz działał tak, jak wszyscy – osiągniesz wyniki takie jak „wszyscy”, czyli średnie. Jeśli będziesz robić to, co „musisz”, „powinieneś”, „wypada”, będziesz jednym z milionów zaprogramowanych komputerów na świecie. Żyjących życiem innych, oglądających w kółko seriale telewizyjne i zrzędzących na rząd i cały świat.

Obudź się. Uśmiechnij się. Twoja wyobraźnia nadal działa. Nadal jest spragniona zabawy i niesamowitych przygód. Nadal może pomagać Ci w realizacji szczęścia w Twoim życiu.

Jak mówili do Ciebie najbliżsi, gdy byłeś lub byłaś malutki/malutka?

Wiele Radości, Uśmiechu i bycia Sobą,
Michał Jankowiak