Sklonowali mi syna!!!

To nie jest Richard Blacksburry... Jestem ojcem, choć nie mam dziecka. Mam syna, choć nie miał on matki. Choć to mój syn, ma inne nazwisko. Pali cygara, choć nie ma płuc. Mówi mądre rzeczy, choć nie ma mózgu…

O kim mówię? O Richardzie Blacksburrym! Nie znasz go? Mało brakowało, a znałaby go cała Polska… choć nigdy nie istniał!

Kilkanaście lat temu przygotowywałem ofertę szkolenia. Rozpocząłem ją od cytatu: „Najlepszym sposobem przewidywania przyszłości jest jej tworzenie„. Do dziś to jedna z moich ulubionych złotych myśli.

Gdy miałem wpisać autora, po prostu zapomniałem, jak się nazywał. Pech chciał, że miałem awarię Internetu. Po chwili błądzenia myślami w zakamarkach mojej pamięci stwierdziłem, że sobie tego po prostu nie przypomnę.

(więcej…)

Weź procha!

Niedługo minie 10 lat od momentu, gdy za namową znajomego pozbyłem się telewizora. Pamiętam, że na początku nie mogłem sobie tego wyobrazić! Przecież tyle lat poświęcałem wiele godzin dziennie na oglądanie obrazów w „magicznym pudełku”. A jednak, im więcej czasu mija od tamtego momentu, tym bardziej cieszę się, że to zrobiłem.

Gdy z kimś często przebywasz, nie zauważasz drobnych zmian, które zachodzą u tej osoby. Nie zauważasz, jak dorasta lub starzeje się, bo zmiany te są rozłożone w czasie i drobne z Twojej perspektywy. Gdy jednak widzisz kogoś raz na dłuższy czas, zmiany te widać jak na dłoni. Dziwimy się, jak wyrosły dzieci znajomych, czy zestarzeli się nasi dziadkowie czy członkowie dalszej rodziny.

Oglądając telewizję raz na kilka tygodni / miesięcy (najczęściej u rodziny czy znajomych) mam ciekawe porównanie, jak zmienia się program telewizyjny na przestrzeni lat (a zmienia się i to niesamowicie).

Kilka dni temu swoim zwyczajem analizowałem bloki reklamowe i po zobaczeniu kilkunastu z nich (na różnych kanałach) włosy stanęły mi dęba. (więcej…)

Najśmieszniejsze przypadki hipnozy!

Hipnoza to niekoniecznie poważna nauka,  w której trzeba udawać nudnego profesora,  mówiącego do Klienta z piedestału.

Wielokrotnie zdarzało mi się niemal płakać ze śmiechu z efektów,  które uzyskaliśmy.

Oto tylko niektóre przykłady:

1. Gdy eksperymentowaliśmy z halucynacjami negatywnymi i widzeniem na wylot przez ubrania w transie hipnotycznym, nasz pierwszy „obiekt doświadczalny” nie wrócił przez kilka godzin na szkolenie, mówiąc, że teraz będzie cały czas chodził po mieście i nie potrzebuje ściągać żadnych filmów z Internetu, bo cały świat zmienił się w jeden wielki film erotyczny i wystarczą mu nadzy ludzie na ulicy. (więcej…)

Programowanie umysłu i hipnoza

Po wczorajszym mailingu dostałem sporo pytań, dlaczego uważam, że umysł można programować. Kilka osób zareagowało tak, jakbym chciał im zabrać romantyczną wizję, jakoby nasze mózgi były czymś innym, niż komputery, a umysły, w ogromnym stopniu zbiorami programów. I chyba właśnie chcę to w końcu zrobić…

Zgadzam się, że człowiek może być czymś więcej, niż komputerem i zaprogramowanym zwierzęciem (chociaż nie zawsze tę możliwość wykorzystuje…). Ale taka romantyczna wizja jest według mnie po pierwsze nieprawdziwa, po drugie niebezpieczna.

Gro ludzi sądzi na przykład, że emocje powinny być „naturalne” i nie powinniśmy wprowadzać w nich zmian. Jasne. Najlepiej mieć naturalną depresję, złościć się na innych i tego nie zmieniać, przeżywać doły i stres, bo to przecież naturalne. (więcej…)

Piorą mózgi piorą…

wykład
Dwa tygodnie temu miałem przyjemność uczestniczyć w konferencji UKSW dot. ochrony przed stresem. Większość uczestników stanowili studenci psychologii (głównie 2-3 rok), więc pomyślałem, że podzielę się z nimi trochę doświadczeniem.

Rozpoczynając wykład zadałem pytanie – ile potrzeba czasu, aby jako psychoterapeuci doprowadzili do zmiany w kliencie. Odpowiedź zwaliła mnie z nóg… Kilkoro studentów powtórzyło chórem – Głęboka zmiana musi trwać 2-3 lata.

Zdębiałem. Pytam się – skąd wiecie? Odpowiedzieli, że od wykładowców…

Wyobraź sobie teraz – grupę ludzi przygotowywanych na współczesnych szamanów (mowa o terapeutach), którzy na samym początku nauki, gdy jeszcze nie potrafią rozróżniać przekonań wspierających i blokujących, od wykładowcy, będącego swego rodzaju mistrzem i autorytetem, otrzymują wdruk: Zmiana MUSI trwać 2-3 lata.

Myślałem, że to przekonanie u terapeutów bierze się z praktyki, z tego, że mają niesamowicie mało narzędzi do skutecznej pracy. Jednak nie. To zwykłe pranie mózgu, po którym studenci będą robotami działającymi na podstawie zaprogramowanej matrycy… nawet jeśli będą mieli okazję dokonać szybkiej zmiany, po prostu jej nie zauważą…

Na szczęście po wykładzie okazało się, że jest wśród nich kilka osób myślących samodzielnie. Hura! Te właśnie osoby osiągną więcej niż inni. Dlaczego? Bo szukają. Bo nie wierzą na słowo. Bo sprawdzają. Bo chcą być bardziej elastyczni.

„Ciekawym” przekonaniem studentów było jeszcze: „Podstawą zmiany w pacjencie jest relacja z terapeutą i możliwość opowiedzenia mu o swoich problemach”. Bogini! Toż to woła o pomstę!

Jak wiele razy mówiłeś komuś o swoich „problemach” i nic to nie zmieniało? Jak często znałeś „przyczynę” swojego „problemu”, a on nadal był „problemem”?

Nie chciałbym pracować z robotem, który opiera się na programach sprzed 20 lat. To po prostu strata czasu.

Na podsumowanie wykładu siostry zakonne, które były na nim obecne podsumowały, że moje metody są niekatolickie i studenci nie powinni w jakikolwiek sposób mi wierzyć.

Powiedziałem im to samo – nie wierzcie mi, bo w życiu nie chodzi o wiarę, ale o doświadczenie. Sprawdźcie w praktyce – dopiero potem wysuwajcie jakiekolwiek wnioski.

Jak to dobrze być „niekatolickim” i nie ograniczać się jedną ramą. Ludzie są różni. Potrzebują indywidualnego podejścia zamiast jednej metody działającej jakoby na wszystkich.

Pozdrawiam,
Michał Jankowiak

Dlaczego czasem zachowujemy się „jak owce”?

Filary hipnozy: I Pewność siebie i zdecydowanie.

Zdarzył się wypadek. Gromadka ludzi zbiegła się, jakby to było widowisko. Gapie pokazują coś palcem, wymieniają gorączkowe uwagi, patrzą na siebie sprawdzając, czy ktoś coś zrobi. Efekt odpowiedzialności grupowej wywołany brakiem pewności siebie i autorytetem zewnętrznym obejmuje nawet 95% ludzi. W końcu ktoś podbiega do miejsca wypadku – sprawdza w jakim stanie są jego uczestnicy. Wskazuje palcem na kilka osób z tłumu, pyta o ich imiona, każdej z nich przydziela zadanie – telefon na pogotowie, odsunięcie ludzi, zabezpieczenie miejsca wypadku… Wyznaczeni ludzie bez namysłu wchodzą w swoje role. Ktoś powiedział im co mają robić, pozornie zdjął z nich odpowiedzialność i lęk przed podjęciem złej decyzji. Dodatkowo zadziałała reguła konsekwencji – przedstawili się, dlatego trudno im nie wykonać zadania… Czysta hipnoza…

Pokaz hipnozy scenicznej. Hipnotyzer pewnym krokiem podchodzi do widowni. Wskazuje kilkanaście osób, idzie z nimi na scenę. Wypowiada pierwsze sugestie, przestawia uczestników, sprawdzając ich otwartość na sugestie. Oni nawet nie wiedzą, że są już hipnotyzowani! Prowadzący odrzuca osoby mniej podatne. Pozostałe – silnym i niskim głosem wprowadza w trans… -Zamknij oczy. Gdy wypowiem słowo: „TRANS”, rozluźnisz się, poczujesz niesamowicie przyjemnie i otworzysz się na moje sugestie”. Proces hipnozy wygląda tutaj ciekawie od strony osoby hipnotyzowanej. Wyobraź sobie, że hipnotyzer bierze na środek Ciebie. Nie wiesz co zamierza, co będzie robił, być może jak wiele osób masz w sobie przekonanie, że hipnotyzer może przejąć kontrolę nad drugą osobą. Łączysz to z faktem, że kilkadziesiąt czy kilkaset osób patrzy na Ciebie i oczekuje świetnego show. Dodatkowo – głupio byłoby zaszkodzić hipnotyzerowi pokazując, że coś mu się nie udało… Czy już widzisz, jak działa hipnoza sceniczna?

Sprawdzian ustny. Marta uczyła się sporo, jednak strasznie stresuje się, gdy ktoś ją ocenia. Rodzice przekazali jej wiarę w autorytet nauczyciela, więc ma coraz gorsze przeczucia. Jest wywołana, idzie do tablicy. Z każdym krokiem wprowadza się w stan hipnozy, tworząc coraz więcej obrazów i słysząc coraz więcej myśli. Gdy jest już odpowiednio głęboko, ma tak zwiększoną zdolność odczuwania emocji, że te wpływają na jej pamięć i funkcje poznawcze. Nie pamięta nic z tego, czego się uczyła. Nauczycielka nawet nie zdaje sprawy, że zahipnotyzowała negatywnie swoją uczennicę i wywołała u niej klasyczną w hipnozie amnezję.

Gwiazda muzyki pop – szaleje przed kamerą, uśmiecha się, wydaje się pełna energii, zadowolona, szczęśliwa. Jej fani myśląc o niej tworzą niesamowite obrazy w swoich głowach. Chcą być tacy, jak ona… Gdy gwiazda ta pokaże się w telewizji w nowej kreacji, natychmiast część fanów ubiera się podobnie…

Przychodzi do Ciebie Twoja znajoma… Żali się, że znów jej coś nie wyszło. Twoja empatia rośnie, zaczynasz mówić współczującym głosem lub próbujesz ją rozweselić. Po pewnym czasie usilnych starań widzisz na jej twarzy pierwszy uśmiech… Brawo. Weszła, dzięki Tobie w trans, który daje jej kreatywność i możliwość zdystansowania się od problemów.

Pewność siebie to dla mnie pierwszy filar hipnozy. Ogromna większość ludzi, szczególnie w kontekstach społecznych (tzn. przy innych ludziach), traci pewność siebie. Mówimy wtedy o autorytecie zewnętrznym, czyli nastawieniu, że to ktoś z zewnątrz ma nam powiedzieć, co mamy robić. Właśnie to zjawisko jest najczęściej filarem hipnozy.

Jak zwiększyć swoją pewność siebie?

1. Przede wszystkim popatrz na nią nie jak na cechę, ale jak na umiejętność. Pewność siebie jest umiejętnością złożoną z:

– samokontroli emocjonalnej (akceptowania i utrzymania emocji „w ryzach”, przekształcania emocji negatywnych w pozytywne),

– optymizmu (myślenia o sobie i innych w pozytywnych barwach, silnego nastawienia na cel i przekonania o możliwości jego realizacji, deprecjonowania „problemów”),

– planowania sytuacji, w których za chwilę się znajdziemy (jeśli szczegółowo planujesz swoją przyszłość, podświadomość odwzajemni się spokojem i poczuciem bezpieczeństwa).

2. Myśląc o swojej przeszłości, zauważaj tylko te chwile, w których podjąłeś/aś dobrą decyzję. Momenty w których nauczyłeś/aś się czegoś nowego, rozpocząłeś/aś jakąś pracę i w niedługim czasie pojawiły się jej pozytywne efekty.

Statystycznie prawdopodobnie każdy człowiek popełnia mniej więcej tyle samo „błędów” w życiu. Ludzie pewni siebie po prostu ich nie zauważają – uczą się na nich i zwracają uwagę na to, że następnym razem w podobnej sytuacji odnieśli sukces. Pamiętaj więc i myśl jak najczęściej o nawet najdrobniejszych sukcesach i osiągnięciach w swoim życiu.

3. Myśląc o swojej przyszłości twórz ogromne, kolorowe obrazy, pełne szczegółów. Zobacz w nich siebie – uśmiechniętego/ą, zadowolonego/ą, zobacz i poczuj, jak pewność siebie i pełnia życia dosłownie Cię rozświetlają.

Te proste zabiegi pomogą Ci wzmocnić swoją pewność siebie.

Dzięki temu:
– nabierzesz większej konsekwencji w działaniu,
– inni zaczną się z Tobą bardziej liczyć,
– łatwiej przekonasz ludzi do siebie,
– skorzysta każda relacja i związek, który stworzysz.

Sukcesów, Szczęścia i Spełnienia,
Michał Jankowiak