Eureka!
W końcu ktoś mi to wytłumaczył!

Dziesiątki albo i setki razy słyszałem, że mam wstawać z samego rana. „Ludzie sukcesu wstają ze świtem” – mówili. „Kto rano wstaje, temu Pambuk daje” – mówili. Tymczasem jak wstałem o 5, to nie dość, że czułem się jak trup, to cały dzień miałem do niczego.

Do tego ten cholerny stres prawie każdego dnia. Tzn. ja się rozkręcam wieczorem, kiedy ludzie zazwyczaj przygotowują się do spania. Północ to dla mnie nie noc. To wieczór, najprzyjemniejsza pora na spotkania, rozmowy itp. Ale z kim tu rozmawiać, jak prawie wszyscy śpią?!

Wilki mają prze… ten tego. Ale tylko do czasu, aż sobie uświadomią, że są wilkami!

Polecam arcyciekawą książkę psychologa klinicznego i fizjoterapeuty Michaela Breusa „Potęga Kiedy”. Traktuje o 4 chronotypach, tzn. typach snu i rozłożenia działania w czasie dnia. Nie ma sów, rannych ptaszków i kolibrów. Są delfiny, lwy, niedźwiedzie i wilki.  P.S. Wilki rządzą.