Prawdopodobnie pamiętasz zdanie. Razem z głosem, który je wypowiedział, i pomieszczeniem, w którym padło.

„Nie masz słuchu”. „Ty to jesteś humanista, matematyka nie dla ciebie”. „Rysuj, ale nie licz na to, że coś z tego będzie”. „Zdolny, tylko leniwy”.

Pytam ludzi o to na szkoleniach od kilkunastu lat. Prawie każdy ma taką scenę. Prawie nikt nie zastanawiał się nigdy, na jakiej próbce ta diagnoza została postawiona.

Skąd bierze się etykieta

Zwykle z jednego wydarzenia, obejrzanego przez jedną osobę w jednym dniu. Dziecko fałszuje na apelu. Nie rozumie działań na ułamkach w tygodniu, w którym w domu dzieje się awantura. Rysuje konia, który wyszedł jak pies.

Gdyby taką ocenę wystawił kolega z ławki, nic by się nie stało. Ale wystawia ją ktoś z autorytetem: nauczyciel, rodzic, trener. Do tego często tonem, który nie zostawia miejsca na dyskusję. Połączenie autorytetu i emocji działa na dziecięcy mózg jak dobra sugestia hipnotyczna – wchodzi bez kontroli i zostaje.

Pętla, która domyka się sama

Tu zaczyna się najciekawsza część, bo etykieta nie musi być prawdziwa, żeby zacząć produkować dowody.

Słyszysz, że nie masz talentu do języków. Więc na lekcjach się nie zgłaszasz, bo po co się kompromitować. Nie zgłaszasz się, więc mówisz mniej niż reszta klasy. Mówisz mniej, więc idzie Ci gorzej. Idzie Ci gorzej, więc etykieta zostaje potwierdzona. Po trzech latach masz już nie zdanie nauczycielki, tylko własne doświadczenie, a z własnym doświadczeniem się nie dyskutuje.

Ludzie przychodzą do mnie z gotowym wnioskiem: „sprawdzałem, nie umiem”. Kiedy pytam, jak wyglądało to sprawdzanie, słyszę opis kilkunastu lat konsekwentnego unikania.

Talent wygląda inaczej, niż Ci powiedziano

W potocznym rozumieniu talent to dar. Albo go masz, albo nie, i widać to od razu.

Z mojej praktyki i z tego, co wiemy dziś o uczeniu się, wygląda to zupełnie przyziemnie. Talent daje się rozpoznać po trzech rzeczach: uczysz się tego szybciej niż przeciętna osoba obok, wracasz do tego bez zewnętrznej motywacji i tracisz przy tym poczucie czasu. Nic z tego nie jest widoczne na apelu ani na sprawdzianie.

Dodam coś, co dotyczy mnie osobiście. Mam ADHD i przez pierwsze kilkanaście lat życia dostawałem regularnie komunikat „zdolny, ale się nie stara”. To akurat zdanie, które zabija najwięcej talentów w Polsce, bo opisuje problem z regulacją uwagi jako wadę charakteru. Dziecko zapamiętuje drugą część, nie pierwszą.

Trzy pytania na dziś

Wybierz jedną dziedzinę, o której mówisz „to nie dla mnie”. Muzyka, sport, rysunek, matematyka, wystąpienia, języki, cokolwiek.

Jeśli odpowiedzi wyglądają tak, jak napisałem, to nie masz wyniku. Masz cudzą prognozę sprzed dwudziestu lat, którą traktujesz jak pomiar.

Co z tym zrobić

Nie zaczynaj od wielkiego powrotu. Umów się ze sobą na trzydzieści dni i po dwadzieścia minut dziennie, w warunkach, w których nikt tego nie ocenia. Bez publiczności, bez nagrywania, bez pokazywania efektów rodzinie. Chodzi o to, żeby zdjąć z tej czynności ocenę, bo to ocena, a nie sama czynność, została u Ciebie skojarzona z porażką.

Po miesiącu będziesz miał własne dane. Może się okazać, że rzeczywiście nie jest to Twoja dziedzina i pójdziesz dalej z czystym sumieniem. Może się też okazać, że przez dwie dekady nosiłeś cudzą pomyłkę.

Które to zdanie u Ciebie? I czyim głosem je słyszysz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *