Jak się uwolnić spod władzy negatywnych emocji?

Odpowiedź jest banalnie prosta, a mimo to większość ludzi zachowuje się dokładnie odwrotnie. Gdy czują lęk czy stres, zajadają go czekoladą i ciastkami. Gdy martwią się o przyszłość, uciekają w rozrywkę albo wściekają się na bliskich. Gdy łapią doła i wpadają w stany depresyjne, idą spać z nadzieją, że obudzą się w dobrym samopoczuciu.

Tymczasem uciekanie od własnych emocji daje odwrotny efekt. I wiesz, co wystarczy zrobić, żeby negatywne emocje nie doprowadzały Cię do szału? NIC. Ale nie takie zwykłe nic.

Emocje określają znaczenie, jakie mają dla Ciebie różne bodźce – ludzie, zjawiska, sytuacje, w których bierzesz udział. Emocje to informacje, które mają Ci pomóc odnaleźć się w świecie, a czasem dać kopniaka do zmiany wewnętrznej lub zewnętrznej.

Na przykład wściekasz się na współpracowników albo na szefa. Złorzeczysz im w wyobraźni, fantazjujesz, jak stawiasz ich pod ścianą i rozstrzeliwujesz, a potem kąpiesz się w ich krwi. To jeden ze sposobów rozładowania emocji. Problem w tym, że takie zachowanie nic nie zmienia.

Ludzie z reguły uciekają od negatywnych emocji. Wypierają je, zaprzeczają, że je czują. Udają, że wszystko jest w porządku, chociaż nie jest. Ile razy spytałeś kogoś co u niego i usłyszałeś „Aaa, wszystko dobrze!” mimo, że osoba skrzywiła się na twarzy?

Negatywne emocje nie są modne. Masz czuć się świetnie i tryskać entuzjazmem i motywacją. No bo przecież jeśli nie, to znaczy,  że sobie nie radzisz i jesteś do niczego. Problem w tym, że jeśli zaprzeczasz negatywnym emocjom, to one… stają się coraz silniejsze.

Uwielbiam porównanie podświadomości do kilkuletniego dziecka. Impulsywnego, emocjonalnego, nie potrafiącego racjonalnie myśleć. Wyobraź sobie, że takie dziecko podchodzi do Ciebie i mówi, że jest smutne. A Ty odwracasz się na pięcie i ostentacyjnie zaczynasz jeść czekoladę i udajesz, że go nie widzisz. Jak byś się poczuł na miejscu tego dziecka?

To oczywiście tylko metafora, ale pomaga zrozumieć ten mechanizm. Im bardziej nie słuchasz swoich emocji i udajesz, że ich nie ma, tym bardziej emocje będą chciały się dostać do Twojej świadomości. Tak rodzą się obsesje i kompleksy. Jedni ludzie stają się narcyzami, inni wpadają w nerwicę lub depresję. A wystarczy… no właśnie – co trzeba zrobić z dzieckiem, które jest rozdrażnione, smutne lub czegoś się boi?

Przytulić, zapewnić, że je kochasz. Powiedzieć, że tak czasem bywa, a Ty wierzysz, że ono jest mądre i sobie poradzi. Jeszcze raz przytulić. Powiedzieć: „Widzę, że jest Ci przykro” albo „Słyszę w Twoim głosie, że jest Ci smutno”. Potwierdzić jego doświadczenie (zamiast zakłamywać!). Spytać czy chce o tym porozmawiać. Być może razem dojdziecie do nowych wniosków albo rozwiązania?

Jeśli rzeczywiście chcesz się uwolnić od władzy negatywnych emocji, to po pierwsze pozwól im być. Życie to nie tylko haj i euforia. Wściekłość czy smutek również mogą prowadzić do rozwoju. Wściekłość na szefa może dać Ci skrzydła do zmiany pracy na lepszą. Przykrość związana ze stratą bliskiej osoby może sprawić, że bardziej docenisz swoje życie i żyjących bliskich. Jeśli tylko ich posłuchasz.

Usiądź więc na chwilę w komfortowych warunkach i wsłuchaj się w siebie. Wybierz jedną z negatywnych emocji, którym podlegałeś w ostatnim czasie. Złość, zazdrość, rozczarowanie, frustracja, nienawiść, samotność, bezsilność – jest ich całkiem sporo. Ty wybierz jedną. Zaproś ją do siebie. Przypomnij sobie dokładnie sytuacje, kiedy się pojawia. Przeżyj je jeszcze raz w wyobraźni. Tym razem nie uciekaj, wczuj się w nią. Nie zaprzeczaj, potraktuj ją jako partnera, który przed czymś Cię ostrzega albo do czegoś motywuje.

Przyjrzyj się, jak ta emocja rozchodzi się po Twoim ciele. Gdzie się zaczyna? W jaki sposób się porusza? Jaki ma zasięg? Poznaj ją bliżej, cały czas z otwartą postawą. Szybko zauważysz, że emocje są jak chmury na niebie. Tak, czasem zasłonią słońce i jest ponuro, ale jeśli nie będziesz z nimi walczyć, to naturalnie przepłyną przez ciało, a za chwilę słońce będzie znów świecić.

Co ta emocja chce Ci przekazać? Jakie Twoje uczucie jest zagrożone, że emocja się pojawiła? Godność? Bezpieczeństwo? Miłość? Uznanie? Negatywne emocje zawsze „walczą” o realizację wyższych uczuć, po prostu nie jesteśmy uczeni ich „obsługi” w szkole.

Zaprzyjaźnij się z negatywnymi emocjami, a szybko przestaną krzyczeć. Podświadomość poprzez emocje ma nas najzwyczajniej w świecie chronić i pomagać nam budować taką rzeczywistość, w której chcemy być.

Gdy już zaprzyjaźnisz się z daną emocją i uświadomisz sobie, jakie uczucie realizuje, możesz samemu sobie zaproponować nowe rozwiązania. Może zamiast wściekać się na szefa potrzebujesz większej pewności siebie, żeby wynegocjować podwyżkę? Może zamiast smutku, że Twoje życie nie jest takie, jakie sobie wymarzyłeś, przyda Ci się determinacja i wytrwałość do pracy i rozwoju?

Zaproponuj swojemu umysłowi rozwiązania. Zobacz je w wyobraźni i spytaj sam siebie, co Ty na to? Ale dopiero, jak przyjrzysz się danej emocji i ją wysłuchasz, nie wcześniej. Nie przerywaj podświadomości w połowie zdania. Wysłuchaj, potraktuj po partnersku, zaproponuj rozwiązanie i wsłuchaj się w odpowiedź. Negocjuj. Inaczej dalej będziesz się kłócić sam ze sobą, co jest zupełnie bez sensu!

Zanim przejdziesz do następnego artykułu czy filmiku, wykonaj ćwiczenie. Nie dla mnie, dla siebie. Jeśli pomyślałeś sobie: „Ooo, super artykuł! Udostępnię, moim znajomym się to przyda!”, to zatrzymaj się do cholery. Sama teoria nic Ci nie da, jeśli jej nie przećwiczysz. Wykonaj to ćwiczenie, teraz. Dopiero, jeśli da Ci efekty, idź dalej po nową wiedzę. Nie bądź Januszem rozwoju osobistego.

Pozdrawiam,
Michał Jankowiak

Strona Główna

Znalazłem!

Eureka!
W końcu ktoś mi to wytłumaczył!

Dziesiątki albo i setki razy słyszałem, że mam wstawać z samego rana. „Ludzie sukcesu wstają ze świtem” – mówili. „Kto rano wstaje, temu Pambuk daje” – mówili. Tymczasem jak wstałem o 5, to nie dość, że czułem się jak trup, to cały dzień miałem do niczego.

Do tego ten cholerny stres prawie każdego dnia. Tzn. ja się rozkręcam wieczorem, kiedy ludzie zazwyczaj przygotowują się do spania. Północ to dla mnie nie noc. To wieczór, najprzyjemniejsza pora na spotkania, rozmowy itp. Ale z kim tu rozmawiać, jak prawie wszyscy śpią?!

Wilki mają prze… ten tego. Ale tylko do czasu, aż sobie uświadomią, że są wilkami!

Polecam arcyciekawą książkę psychologa klinicznego i fizjoterapeuty Michaela Breusa „Potęga Kiedy”. Traktuje o 4 chronotypach, tzn. typach snu i rozłożenia działania w czasie dnia. Nie ma sów, rannych ptaszków i kolibrów. Są delfiny, lwy, niedźwiedzie i wilki.  P.S. Wilki rządzą.

Zdarzyło Ci się zostać posądzonym o egoizm?

Mi nie raz. Dzisiaj na przykład zostałem nazwany egoistą, bo odmówiłem wykonania przysługi dla pewnej osoby. Odpowiedziałem, że mam już plany, które są dla mnie ważne i jestem zajęty. Usłyszałem, że jestem egoistą, bo to dla niej bardzo ważne. Czyli według niej powinienem odłożyć swoje sprawy i biec, oddać swój czas komu innemu.

I tak naszła mnie myśl, że nie tylko ten jeden mój rozmówca manipuluje słowem „egocentryzm”. Jest to ciekawa forma szantażu, zastraszenia. Nie zrobisz tego, czego chcę? Zamierzasz robić coś dla siebie albo np. odpoczywać? Och, ty egoisto, jak możesz?!

Tymczasem, jak się dobrze zastanowić, to dbanie o siebie i swoje sprawy oraz asertywność nie mają nic wspólnego z egoizmem. To po prostu zdrowy styl bycia. Lubię, kocham, szanuję siebie, moje życie jest dla mnie ważne. Dbam o obowiązki, higienę emocjonalną, odpoczynek i wszystko inne, co potrzebne do życia w harmonii i zdrowiu.

Egoizmem jest natomiast wymaganie, by inni zostawili swoje sprawy i biegli natychmiast MI pomagać, bo JA mam problem, bo JA potrzebuję, bo JA muszę. Więc TY nie jesteś ważny, Twoje plany są nie istotne, bo JA chcę i masz natychmiast MI pomóc! To jest właśnie egoizm. 🙂

A Ty, dałeś się zastraszyć egoizmem? Zdradzasz siebie na rzecz manipulatorów, którzy mają Cię za nic? Czy dbasz o siebie i swoje życie?

Świetnie to ujął de Mello:

Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem. Egoizm zawiera się w żądaniu, by ktoś żył zgodnie z twoimi upodobaniami, dla twojego zysku i twojej przyjemności. Jakże możesz kochać ludzi, jeśli potrzebujesz ich do własnych celów? Możesz ich tylko wykorzystywać i używać. Jeśli jesteś mi niezbędny, abym czuł się szczęśliwy, muszę ciebie użyć, manipulować tobą; musze znaleźć sposoby i środki, aby cię zatrzymać. Nie mogę pozwolić, abyś był wolny.
Anthony de Mello, „Przebudzenie”

Sklonowali mi syna!!!

To nie jest Richard Blacksburry... Jestem ojcem, choć nie mam dziecka. Mam syna, choć nie miał on matki. Choć to mój syn, ma inne nazwisko. Pali cygara, choć nie ma płuc. Mówi mądre rzeczy, choć nie ma mózgu…

O kim mówię? O Richardzie Blacksburrym! Nie znasz go? Mało brakowało, a znałaby go cała Polska… choć nigdy nie istniał!

Kilkanaście lat temu przygotowywałem ofertę szkolenia. Rozpocząłem ją od cytatu: „Najlepszym sposobem przewidywania przyszłości jest jej tworzenie„. Do dziś to jedna z moich ulubionych złotych myśli.

Gdy miałem wpisać autora, po prostu zapomniałem, jak się nazywał. Pech chciał, że miałem awarię Internetu. Po chwili błądzenia myślami w zakamarkach mojej pamięci stwierdziłem, że sobie tego po prostu nie przypomnę.

(więcej…)

To empatia czy uzależnienie?

empatiaPrawdopodobnie większość z nas wychowywana jest na ludzi empatycznych i współczujących. Przyjmujemy to bez zastanowienia – współczucie to podstawa wielu religii i „szkół” duchowego rozwoju. Na potęgę trąbią też psycholodzy – że jesteśmy za mało empatyczni, że bez empatii nie ma relacji…

Moją uwagę zwróciło ostatnio ciekawe przemyślenie… Jak wiesz (być może) jestem terapeutą i coachem. Dzięki temu mam wyjątkowy wgląd w genezę wielu problemów i niepowodzeń ludzi. Podczas rozmów z klientami zauważyłem ciekawe zjawisko. Otóż większość z nas kojarzy empatię i współczucie tylko z emocjami i doświadczeniami negatywnymi.

Coś mi zaczęło w głowie świtać, że jesteśmy robieni w balona…

(więcej…)

Dziękuję za nowych klientów na terapię

mamadzChoć nie prowadzę terapii, tylko coaching, to często pracuję z osobami skarżącymi się na depresję, nerwicę, fobie i wiele innych. Czasem zastanawiam się skąd biorą się te wszystkie problemy u tak fajnych ludzi. Gdy obserwuję niektórych rodziców – nie muszę szukać dalej. Już wiem. To często rodzice dają dzieciom problemy.

(więcej…)